Po groźbach Donalda Trumpa dotyczących nałożenia ceł na kraje wspierające Grenlandię, Parlament Europejski wstrzymuje ratyfikację umowy celnej z USA.
Zapowiedzieli to przewodniczący trzech proeuropejskich frakcji, w tym dwóch największych. Umowa unijno-amerykańska została wynegocjowana w połowie ubiegłego roku i zażegnała wojnę handlową. Większość europejskich produktów została objęta 15-procentową stawką, a sama Wspólnota zgodziła się na zniesienie ceł na niektóre amerykańskie towary przemysłowe i produkty rolne.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Najpierw oświadczenie opublikował szef centroprawicy Manfred Weber. „Europejska Partia Ludowa popiera umowę, ale w świetle gróźb Donalda Trumpa zatwierdzenie nie jest obecnie możliwe” - napisał na portalu X przewodniczący największej grupy w europarlamencie. Tego samego zdania jest szefowa centrolewicy. Iratxe Garcia Perez napisała, że w obliczu imperialistycznych gróźb prezydenta USA Parlament musi natychmiast zawiesić prace na umową handlową. „Unia nie da się zastraszyć” - dodała. Dołączyli też liberałowie.
Te trzy grupy mają większość w Parlamencie Europejskim a to oznacza, że głosowania nie będzie. Co więcej, są apele, by Unia sięgnęła po opcję atomową, czyli przepisy, których jeszcze nigdy nie zastosowała, a które mają uderzać w kraje wywierające na nią presję gospodarczą. To cały wachlarz możliwych działań odwetowych, między innymi cła, blokada inwestycji czy ograniczenie do zamówień publicznych. Unia jednak do tej pory stawiała na dialog i nie chciała zaogniać relacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Po południu w Brukseli odbędzie się nadzwyczajna narada ambasadorów unijnych krajów w związku z groźbami prezydenta USA. Spotkanie ambasadorów zorganizowała cypryjska prezydencja. Wcześniej oświadczenie opublikowali przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa i Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Cła osłabiłyby wzajemne relacje i groziłyby wejściem na niebezpieczną równie pochyłą, napisali przewodniczący unijnych instytucji. Podkreślili, że koordynowane przez Danię ćwiczenia wojskowe na Grenlandii z udziałem sojuszników to odpowiedź na potrzebę wzmocnienia bezpieczeństwa w Arktyce i nie stanowią zagrożenia.
Swoje oświadczenie opublikowała też szefowa unijnej dyplomacji. Kaja Kallas napisała, że jeśli bezpieczeństwo Grenlandii jest zagrożone, to sprawą powinno się zająć NATO. W tym oświadczeniu jest też apel. Nie pozwólmy, by nasz spór odciągnął uwagę od głównego zadania, jakim jest pomoc w zakończeniu wojny Rosji z Ukrainą. Szefowa unijnej dyplomacji napisała również, że na podziałach między sojusznikami skorzystają Chiny i Rosja.

Radio Szczecin