Wprowadzenie w życie unijnych planów ograniczenia emisji dwutlenku węgla o 80% do roku 2050, zagraża gospodarce Polski - uważa Krajowa Izba Gospodarcza.
Jak powiedział Polskiemu Radiu przewodniczący do spraw pakietu klimatycznego przy Krajowej Izbie Gospodarczej Herbert Gabryś efekty tak zwanej dekarbonizacji mogą mieć ujemne następstwa gospodarcze i społeczne.
"Gdybyśmy mieli realizować pakiet 2050, to jest to koszt kilkunastu do kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie nakładów na szeroko rozumianą energetykę. To są bardzo poważne ubytki budżetu, a także poważne problemy społeczne w związku ze zmianami na rynku pracy".
Mówiono o tym podczas zorganizowanej w Warszawie przez Krajową Izbę Gospodarczą konferencji pod hasłem "Pakiet klimatyczno-energetyczny Unii Europejskiej -mity i koszty w kontekście "Mapy 2050". Pierwotnie do roku 2020, biorąc za podstawę sytuację z roku 1990, emisja CO2 miała zostać zmniejszona o 20%. Realizacja unijnych planów zwiększenia tak zwanego celu redukcyjnego wymusiłaby na Polsce szybkie odchodzenie od węgla jako głównego źródła energii. Dlatego nasz kraj takim planom się sprzeciwia.
Na szybką rezygnację z węgla nas nie stać, za to musimy nauczyć się racjonalniej go wykorzystywać uważa profesor Jerzy Zwoździak z Politechniki Wrocławskiej. Zauważa on, że jeżeli sprawność urządzeń, w których paliwem jest węgiel osiągnie 60% , to takie rozsądne nim gospodarowanie będzie ważnym argumentem w rozmowach z politykami.
W ocenie Herberta Gabrysia podniesienie tak zwanego celu redukcyjnego dotyczącego CO2 zaszkodzi nie tylko takim krajom jak Polska , ale też całej Unii. Zaowocuje bowiem zwiększonymi kosztami produkcji i jej ucieczką poza unijne granice w te części świata, w których takich kosztów się nie ponosi.
Jeśli się to weźmie pod uwagę, to w skali globalnej, oczekiwany efekt podnoszenia celu redukcyjnego wydaje się bardzo wątpliwy podkreśla Herbert Gabryś.
"Gdybyśmy mieli realizować pakiet 2050, to jest to koszt kilkunastu do kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie nakładów na szeroko rozumianą energetykę. To są bardzo poważne ubytki budżetu, a także poważne problemy społeczne w związku ze zmianami na rynku pracy".
Mówiono o tym podczas zorganizowanej w Warszawie przez Krajową Izbę Gospodarczą konferencji pod hasłem "Pakiet klimatyczno-energetyczny Unii Europejskiej -mity i koszty w kontekście "Mapy 2050". Pierwotnie do roku 2020, biorąc za podstawę sytuację z roku 1990, emisja CO2 miała zostać zmniejszona o 20%. Realizacja unijnych planów zwiększenia tak zwanego celu redukcyjnego wymusiłaby na Polsce szybkie odchodzenie od węgla jako głównego źródła energii. Dlatego nasz kraj takim planom się sprzeciwia.
Na szybką rezygnację z węgla nas nie stać, za to musimy nauczyć się racjonalniej go wykorzystywać uważa profesor Jerzy Zwoździak z Politechniki Wrocławskiej. Zauważa on, że jeżeli sprawność urządzeń, w których paliwem jest węgiel osiągnie 60% , to takie rozsądne nim gospodarowanie będzie ważnym argumentem w rozmowach z politykami.
W ocenie Herberta Gabrysia podniesienie tak zwanego celu redukcyjnego dotyczącego CO2 zaszkodzi nie tylko takim krajom jak Polska , ale też całej Unii. Zaowocuje bowiem zwiększonymi kosztami produkcji i jej ucieczką poza unijne granice w te części świata, w których takich kosztów się nie ponosi.
Jeśli się to weźmie pod uwagę, to w skali globalnej, oczekiwany efekt podnoszenia celu redukcyjnego wydaje się bardzo wątpliwy podkreśla Herbert Gabryś.

Radio Szczecin