Wydawało się, że nie ma chwili do stracenia, tymczasem rząd Włoch odłożył do 28 października przyjęcie programu ożywienia gospodarczego, a premier Silvio Berlusconi pojechał na urodziny Władimira Putina do Petersburga. W Rzymie w koalicji rządowej nasilają się głosy niezadowolenia z zachowania szefa rządu w czasie kryzysu.
Jak się podkreśla, Putin jest chyba jedynym dziś mężem stanu, który popiera jeszcze Berlusconiego, nic więc dziwnego, że szef włoskiego rządu szuka jego towarzystwa. Przed odlotem z Rzymu premier raz jeszcze wyraził przekonanie, że "kryzys rządowy jest ostatnią rzeczą, jakiej Włochom w tej chwili potrzeba". Nie tylko opozycja puszcza te słowa mimo uszu, ale także niektórzy jego dotychczasowi sprzymierzeńcy. 50 deputowanych i senatorów partii Lud Wolności gotowych jest podpisać apel do Berlusconiego o to, by ustąpił, i aby poszerzyć koalicję rządową. Nieobecność premiera w Rzymie może być dla nich sygnałem, że czas przystąpić do działania.

Radio Szczecin