Po niemal czterdziestu latach z Bramy Portowej w Szczecinie zniknie Cepelia.
Właściciel sklepu z pamiątkami oraz tradycyjnymi wyrobami rzemieślniczymi nie ma pieniędzy, żeby utrzymać lokal. Nie stać go na wynajem, bo z każdym rokiem jest coraz mniej chętnych na towary z Cepelii.
- W lutym miałyśmy 3700 zł utargu. Sklep musiałby zarabiać około 20 tys. miesięcznie, a w najlepszych miesiącach zarabia około 13 tys. - mówi jedna z pracownic.
Od stycznia właściciele muszą też płacić miastu 4,5 tys. zł czynszu. Wcześniej rachunków nie było, bo lokal należał do Cepelii. Firma oddała go jednak gminie w zamian za inny - na Placu Żołnierza Polskiego w Szczecinie, gdzie mieści się inna Cepelia. Tam utarg jest wyższy, dlatego planów jej zamknięcia na razie nie ma.
Sklep w Bramie Portowej istnieje od 1976 roku. Przestanie działać w połowie września. Jeszcze nie wiadomo, co powstanie w lokalu po Cepelii.
- W lutym miałyśmy 3700 zł utargu. Sklep musiałby zarabiać około 20 tys. miesięcznie, a w najlepszych miesiącach zarabia około 13 tys. - mówi jedna z pracownic.
Od stycznia właściciele muszą też płacić miastu 4,5 tys. zł czynszu. Wcześniej rachunków nie było, bo lokal należał do Cepelii. Firma oddała go jednak gminie w zamian za inny - na Placu Żołnierza Polskiego w Szczecinie, gdzie mieści się inna Cepelia. Tam utarg jest wyższy, dlatego planów jej zamknięcia na razie nie ma.
Sklep w Bramie Portowej istnieje od 1976 roku. Przestanie działać w połowie września. Jeszcze nie wiadomo, co powstanie w lokalu po Cepelii.
- W lutym miałyśmy 3700 zł utargu. Sklep musiałby zarabiać około 20 tys. miesięcznie, a w najlepszych miesiącach zarabia około 13 tys. - mówi jedna z pracownic.

Radio Szczecin