Pasażerkę pijanego kierowcy, jej rodziców, świadków wypadku, policjantów i biegłego z zakresu ruchu drogowego. M.in. te osoby przesłuchał od wtorku sędzia, który prowadzi proces Mateusza S. Mężczyzna śmiertelnie potrącił sześć osób w Kamieniu Pomorskim.
- Wszyscy zdają sobie sprawę, że ona jest winna. Jest prowokatorem tego, że on siadł za kierownicą. To do niej przyszło w nocy dwóch psychologów, bo niby była pokiereszowana i miała trochę krwi na ręku. Dlaczego jednak nie przyszli do nas? Przecież zginęły nasze dzieci? - mówili w środę bliscy ofiar.
Prokurator Bożena Krzyżanowska nie postawiła kobiecie zarzutów. - Pasażerka nie wyczerpała znamion podżegania do żadnego czynu zabronionego - tłumaczyła Krzyżanowska.
Dziewczyna Mateusza S. zeznawała we wtorek. Jak mówiła, wydawało jej się, że mężczyzna już wytrzeźwiał po nocnej imprezie. Tak samo tłumaczył się oskarżony.
W szczecińskim Sądzie Okręgowym w środę zakończył się drugi dzień procesu.
W Nowy Rok w Kamieniu Pomorskim 27-latek śmiertelnie potrącił sześć osób, w tym dziecko. Dwoje innych dzieci zostało rannych i straciło w tym wypadku rodziców. Kierowcy grozi 15 lat więzienia. W czwartek jest zaplanowana trzecia rozprawa. Jest szansa, że zapadnie wyrok. Co prawda obrońca chce powołać kolejnego świadka, ale nie wiadomo, czy sąd się na to zgodzi.

Radio Szczecin