Parking z pułapką - tak o parkingu podziemnym szczecińskiej Filharmonii mówią kierowcy. Wszystko z powodu zbyt dużego kąta nachylenia przy wjeździe.
Wjeżdżając na parking możemy zahaczyć podwoziem o beton. Ochroniarz stara się pomagać melomanom - ostrzega, podnosi dłoń i zatrzymuje kierowców w newralgicznym miejscu.
- Nie powinno być czegoś takiego, jak to jest nowa budowla - uważają parkujący.
Dyrektor Filharmonii Dorota Serwa zna problem od melomanów choć sama przyznaje, że nigdy jeszcze nie zahaczyła podwoziem.
- Parking będzie przeprojektowany - dodaje Serwa. - Zakładam, że od nowego sezonu będziemy mieli sprawnie funkcjonujący parking, pod kątem zarówno opłat, jak i użyteczności. W tej chwili ze względu na pewne utrudnienia, parking nie jest płatny, więc chyba nikt nie jest stratny z tego powodu.
Na parkingu jest prawie 160 miejsc.
Budowa filharmonii trwała prawie dwa lata, kosztowała 120 milionów złotych. Otwarcie nastąpiło latem ubiegłego roku.
- Nie powinno być czegoś takiego, jak to jest nowa budowla - uważają parkujący.
Dyrektor Filharmonii Dorota Serwa zna problem od melomanów choć sama przyznaje, że nigdy jeszcze nie zahaczyła podwoziem.
- Parking będzie przeprojektowany - dodaje Serwa. - Zakładam, że od nowego sezonu będziemy mieli sprawnie funkcjonujący parking, pod kątem zarówno opłat, jak i użyteczności. W tej chwili ze względu na pewne utrudnienia, parking nie jest płatny, więc chyba nikt nie jest stratny z tego powodu.
Na parkingu jest prawie 160 miejsc.
Budowa filharmonii trwała prawie dwa lata, kosztowała 120 milionów złotych. Otwarcie nastąpiło latem ubiegłego roku.

Radio Szczecin