Komornik zlicytował mieszkanie, choć mógł sprzedać samochód - twierdzi pani Monika ze Szczecina. Kobieta od ok. dwóch lat zalegała spółdzielni mieszkaniowej ponad 25 tysięcy zł czynszu i opłat sądowych. Sąd wyznaczył termin licytacji jej kawalerki. Kobieta znalazła pracę, zaczęła spłacać zaległości, a samochód z leasingu przerejestrowała na siebie.
Dzień przed licytacją udała się do komornika, by zajął jej auto warte ok. 30 tysięcy złotych. Tymczasem zajęcie odbyło się, ale z innego postępowania.
- Zrobili to zajęcie na jakieś niezapłacone składki w ZUS-ie na 800 złotych - mówi pani Monika. - Następnego dnia mieszkanie zostało zlicytowane.
Komornik Marcin Figas tłumaczy, że takie są przepisy. - Komornik nie kieruje się dusznością czy bezdusznością. Wierzyciel, w tym przypadku spółdzielnia, jest władny złożyć wniosek o zawieszenie terminu licytacji - wyjaśnia Figas.
Na pytanie czy komornik kontaktował się ze spółdzielnią, odpowiedział: - Proszę nie myśleć, że komornik będzie kontaktował się z wierzycielem dzień przed licytacją. Są stosowne procedury - tłumaczy Figas i dodaje, że licytacja była przygotowywana pół roku, a z dłużniczką nie można było się skontaktować.
Adwokat kobiety Robert Marzec skierował skargę na komornika do Sądu Rejonowego i zażalenie na postanowienie Sądu Rejonowego. Jego zdaniem, komornik powinien był powiadomić spółdzielnię o aucie i odroczyć licytację.
- Egzekucja komornicza powinna być jak najmniej dolegliwa dla dłużnika. Termin mógł zostać zniesiony. Tylko wierzyciel najpierw musiałby wiedzieć o tym, że jest samochód, który może wystarczyć do pokrycia całości zadłużenia - twierdzi adwokat.
Spółdzielnia mieszkaniowa poinformowała nas, że nie wiedziała o możliwości zajęcia samochodu.
- Zrobili to zajęcie na jakieś niezapłacone składki w ZUS-ie na 800 złotych - mówi pani Monika. - Następnego dnia mieszkanie zostało zlicytowane.
Komornik Marcin Figas tłumaczy, że takie są przepisy. - Komornik nie kieruje się dusznością czy bezdusznością. Wierzyciel, w tym przypadku spółdzielnia, jest władny złożyć wniosek o zawieszenie terminu licytacji - wyjaśnia Figas.
Na pytanie czy komornik kontaktował się ze spółdzielnią, odpowiedział: - Proszę nie myśleć, że komornik będzie kontaktował się z wierzycielem dzień przed licytacją. Są stosowne procedury - tłumaczy Figas i dodaje, że licytacja była przygotowywana pół roku, a z dłużniczką nie można było się skontaktować.
Adwokat kobiety Robert Marzec skierował skargę na komornika do Sądu Rejonowego i zażalenie na postanowienie Sądu Rejonowego. Jego zdaniem, komornik powinien był powiadomić spółdzielnię o aucie i odroczyć licytację.
- Egzekucja komornicza powinna być jak najmniej dolegliwa dla dłużnika. Termin mógł zostać zniesiony. Tylko wierzyciel najpierw musiałby wiedzieć o tym, że jest samochód, który może wystarczyć do pokrycia całości zadłużenia - twierdzi adwokat.
Spółdzielnia mieszkaniowa poinformowała nas, że nie wiedziała o możliwości zajęcia samochodu.

Radio Szczecin