Do kubłów na śmieci trafiło już około czterech tysięcy książek. Tak wygląda odświeżanie księgozbiorów w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I stopnia w Szczecinie.
Wśród wyrzuconych książek znajdują się szkolne podręczniki sprzed kilku lat i ale np. też takie pozycje jak "Dywizjon 303" Arkadego Fiedlera, czyli opowieść o polskich pilotach triumfujących w Bitwie o Anglię. Oznaczone egzemplarze w śmietniku odnaleźli rodzice uczniów.
- Byłam przerażona. Przecież te książki można rozdać dzieciom, a nie wyrzucać do śmietnika, marnotrawstwo. Te książki są jeszcze w dobrym stanie, nie są podarte. Są wszystkie strony. Można obdarować dzieci lub zrobić kiermasz książki po złotówce - mówią rodzice.
Bibliotekarka ze szkoły przy ul. Bolesława Śmiałego powiedziała, że dzieci wiedzą o odświeżaniu księgozbioru i mogą wziąć książki do domu. Nie wyrzuca się też wszystkich egzemplarzy danego tytułu. Księgowy natomiast dodał, że szkoła na makulaturze nie zarabia, ale też nie płaci za ich wywóz.
- Byłam przerażona. Przecież te książki można rozdać dzieciom, a nie wyrzucać do śmietnika, marnotrawstwo. Te książki są jeszcze w dobrym stanie, nie są podarte. Są wszystkie strony. Można obdarować dzieci lub zrobić kiermasz książki po złotówce - mówią rodzice.
Bibliotekarka ze szkoły przy ul. Bolesława Śmiałego powiedziała, że dzieci wiedzą o odświeżaniu księgozbioru i mogą wziąć książki do domu. Nie wyrzuca się też wszystkich egzemplarzy danego tytułu. Księgowy natomiast dodał, że szkoła na makulaturze nie zarabia, ale też nie płaci za ich wywóz.
Dodaj komentarz 3 komentarze
Od kiedy to wicedyrektor w szkole podejmuje decyzje sam bez wiedzy dyrektora głównego ? Rzecz jasna , że to decyzja dyrektora głównego i to ona powinna ponieść konsekwencje. Współczuję uczniom tej szkoły i rodzicom. Kto trzyma taką dyrekcję na stanowisku ? Może warto zastanowić się nad tym ? Szkoła chyba jest bogata , że do śmieci idą książki , a biednych i potrzebujących nie brakuje. Gratulacje dla dyrekcji za profesjonalne decyzje.
To dlaczego dzieci nie czytają tych książek, jakby były regularnie wypożyczane to na pewno nikt by nie chciał ich wyrzucać. Mogli inaczej zorganizować ubytkowanie ale jakoś nie wierzę by ludzie na kiermaszu wykupili stare książki które mało które dziecko chce czytać - woli nowe czyste wydanie
pomijając ze niewiele współczesnych dzieci chce czytać książki które były popularne latach 80 i 60 kto czyta teraz Winnetou albo Dywizjon 303 jeśli nie musi? niestety są współczesne książki które bardziej interesują dzieci i mogą sie utożsamiać Juz i tak mają sporo ok- ważnych lektur ale które są dla nich 'niezyiowe' i nieciekawe

Radio Szczecin