Dwoje małych dzieci zmarło w ostatnich dniach na sepsę w szczecińskim szpitalu przy ulicy Wojciecha. Jak poinformowano nas w Wojewódzkiej Stacji Sanepidu 15-sto miesięczna dziewczynka zmarła w pierwszy dzień świąt, a 3 letni chłopczyk 30 grudnia. W obu niezwiązanych ze sobą przypadkach, rodzice i lekarze natychmiast zareagowali na wysoka gorączkę u dzieci jednak mimo pomocy lekarskiej nie udało się uratować życia dzieciom. Od chwili, kiedy matka zauważyła gorączkę u dziecka, do jego śmierci, minęły tylko nie całe 3 godziny mówi ojciec 3 letniego Oskara. Lekarz z Oddziału Intensywnej Terapii Szpitala przy ulicy Wojciecha Magdalena Masłowska-Krzysztofik podkreśla, że w przypadkach podejrzeń o posocznicę piorunującą czas dotarcia do szpitala i podania antybiotyku odgrywa decydującą rolę. Uspokaja też, że dzieci przebywające w tej chwili w szpitalu nie są narażone na zakażenie sepsą, bo oddział został zdezynfekowany. Nosicielem tej choroby, najczęściej zupełnie bezobjawowym jest najbliższe otoczenie dziecka - mówi Renata Opiela z Wojewódzkiej Stacji Sanepidu. Najbliższe rodziny dzieci zostały przebadane i profilaktycznie są leczone antybiotykami. Jak się dowiedzieliśmy w tej chwili z podejrzeniem sepsy o życie walczy na oddziale intensywnej terapii w jednym ze szczecińskich szpitali jeszcze jedno małe dziecko. W 2006 roku w województwie zachodniopomorskim na sepsę zachorowało 19-cioro dzieci, czworo (w tym dwoje w grudniu) zmarło. Więcej na ten temat w audycji Wszystko na Gorąco po 16-stej.

Radio Szczecin