Śledztwo ws. wyłudzenia 13 tys. zł na fikcyjnie zapisane do żłobka w Stepnicy dzieci prowadzi goleniowska prokuratura. Sprawę bada też urząd wojewódzki, który przyznał placówce - z rządowego programu "Maluch" - prawie 70 tys. zł dotacji. Właścicielka prywatnego żłobka "Tuptuś" pobierała z kasy gminy dotacje na dzieci, które fikcyjnie zapisała do swojej placówki.
Jedyny w Stepnicy żłobek powstał w kwietniu ubiegłego roku. Jego właścicielka złożyła w gminie wniosek o dofinansowanie z nazwiskami 30 dzieci - ich numerami PESEL i sfałszowanymi podpisami rodziców. W rzeczywistości do żłobka uczęszczało tylko kilkoro maluchów.
Przez pół roku kobieta dostawała z gminy po 300 zł na dziecko. Między innymi na Jasia, który był fikcyjnie zapisany, bo - jak mówi jego mama pani Katarzyna - nigdy nie chodził do żłobka. - Zdenerwowałam się, bo jakim prawem ktoś może zapisać nie swoje dziecko do żłobka - zaznacza kobieta.
Burmistrz Stepnicy Andrzej Wyganowski po kontroli, która wykazała oszustwo, powiadomił policję. - Okazało się, że na przykład w lipcu do żłobka autentycznie chodziło siedmioro dzieci, a wykazano 20. Z kolei we wrześniu było sześcioro, a wykazano 30.
Sprawą "Tuptusia" zainteresował się również urząd wojewódzki. W mailu z biura prasowego czytamy:
"Program „Maluch” prowadzony jest przez resort polityki społecznej. Żłobkowi TUPTUŚ na realizację programu w roku 2015 została przyznana dotacja w wysokości 65,8 tys. zł. Pracownicy wojewody porównają te dokumenty z dokumentami, jakie były składane przez żłobek w Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim. Po zbadaniu dokumentów zostanie podjęta decyzja o ewentualnej kontroli w żłobku. Jeśli nieprawidłowości potwierdzą się, wojewoda wystąpi do prowadzącego żłobek o zwrot dotacji."
Kobieta nie odbiera telefonu. Policja skierowała sprawę do prokuratury. Śledztwo jest prowadzone pod kątem oszustwa i wyłudzenia. Kobieta nie usłyszała jeszcze zarzutów. Grozi jej osiem lat więzienia.
Przez pół roku kobieta dostawała z gminy po 300 zł na dziecko. Między innymi na Jasia, który był fikcyjnie zapisany, bo - jak mówi jego mama pani Katarzyna - nigdy nie chodził do żłobka. - Zdenerwowałam się, bo jakim prawem ktoś może zapisać nie swoje dziecko do żłobka - zaznacza kobieta.
Burmistrz Stepnicy Andrzej Wyganowski po kontroli, która wykazała oszustwo, powiadomił policję. - Okazało się, że na przykład w lipcu do żłobka autentycznie chodziło siedmioro dzieci, a wykazano 20. Z kolei we wrześniu było sześcioro, a wykazano 30.
Sprawą "Tuptusia" zainteresował się również urząd wojewódzki. W mailu z biura prasowego czytamy:
"Program „Maluch” prowadzony jest przez resort polityki społecznej. Żłobkowi TUPTUŚ na realizację programu w roku 2015 została przyznana dotacja w wysokości 65,8 tys. zł. Pracownicy wojewody porównają te dokumenty z dokumentami, jakie były składane przez żłobek w Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim. Po zbadaniu dokumentów zostanie podjęta decyzja o ewentualnej kontroli w żłobku. Jeśli nieprawidłowości potwierdzą się, wojewoda wystąpi do prowadzącego żłobek o zwrot dotacji."
Kobieta nie odbiera telefonu. Policja skierowała sprawę do prokuratury. Śledztwo jest prowadzone pod kątem oszustwa i wyłudzenia. Kobieta nie usłyszała jeszcze zarzutów. Grozi jej osiem lat więzienia.

Radio Szczecin