71 lat temu do jeziora Resko niedaleko Trzebiatowa, spadł niemiecki samolot, którym ewakuowano dzieci przed zbliżającym się frontem. W wypadku zginęło blisko 80 dzieci i czterech członków załogi. W sobotę z tej okazji zostanie poświęcone miejsce pamięci.
Hanns Dietrich Werner był świadkiem tragedii. Wspomina, że wtedy koło jeziora panował ogromny chaos i nie wie czemu samolot spadł do wody.
- Widziałem jak samolot wystartował. Uleciał około kilometra i nagle zachwiał się w powietrzu, po czym spadł do jeziora. W tym momencie życie wielu rodzin załamało się. Na brzegu zostali członkowie rodzin tych dzieci, rodzice, dziadkowie. To była prawdziwa tragedia - mówi Werner.
W Trzebiatowie od wielu lat toczy się dyskusja czy samolot powinien zostać wydobyty z dna jeziora czy pozostać w wodzie jako cmentarz.
- Zostawić go tam. Niech tam będzie. Jak statek zatonie, to też nie powinno się go wyciągać, bo jest praktycznie jak grób - uważa miejscowy.
- Powinno się wyciągnąć i pochować. Tak samo jak są ekshumacje zamordowanych - tłumaczy inny mieszkaniec.
Do tragedii doszło 5 marca 1945 roku. Do wody spadł samolot niemieckiego lotnictwa, wodnopłatowiec Dornier 24.
- Widziałem jak samolot wystartował. Uleciał około kilometra i nagle zachwiał się w powietrzu, po czym spadł do jeziora. W tym momencie życie wielu rodzin załamało się. Na brzegu zostali członkowie rodzin tych dzieci, rodzice, dziadkowie. To była prawdziwa tragedia - mówi Werner.
W Trzebiatowie od wielu lat toczy się dyskusja czy samolot powinien zostać wydobyty z dna jeziora czy pozostać w wodzie jako cmentarz.
- Zostawić go tam. Niech tam będzie. Jak statek zatonie, to też nie powinno się go wyciągać, bo jest praktycznie jak grób - uważa miejscowy.
- Powinno się wyciągnąć i pochować. Tak samo jak są ekshumacje zamordowanych - tłumaczy inny mieszkaniec.
Do tragedii doszło 5 marca 1945 roku. Do wody spadł samolot niemieckiego lotnictwa, wodnopłatowiec Dornier 24.

Radio Szczecin