Do wypadku doszło w środę w jednym z domów w Świdwinie.
Chłopczyk był pod opieką dziadka. W jednym z pokojów wujek dziecka trzyma dwa psy - łajki rosyjsko-europejskie. Wypuścił je z kojca a dziadek miał je zamknąć, jednak nie zdążył. Gdy wyszedł na chwilę z pokoju dziecka do toalety, chłopczyk otworzył drzwi i wszedł do zwierząt. Wtedy psy rzuciły się na malucha.
Dziadek zawiózł wnuka do szpitala w Połczynie. Stamtąd dziecko trafiło do placówki w Koszalinie. Jak powiedział rzecznik szpitala, chłopczyk jest w stanie dobrym, a jego życiu nic nie zagraża. Jednak lekarze musieli zszyć wiele ran, głównie na twarzy dziecka. Maluch pozostanie na chirurgii ogólnej przynajmniej kilka dni.
Policja prowadzi czynności wyjaśniające pod kątem narażenia dziecka na utratę życia i zdrowia.
Dziadek zawiózł wnuka do szpitala w Połczynie. Stamtąd dziecko trafiło do placówki w Koszalinie. Jak powiedział rzecznik szpitala, chłopczyk jest w stanie dobrym, a jego życiu nic nie zagraża. Jednak lekarze musieli zszyć wiele ran, głównie na twarzy dziecka. Maluch pozostanie na chirurgii ogólnej przynajmniej kilka dni.
Policja prowadzi czynności wyjaśniające pod kątem narażenia dziecka na utratę życia i zdrowia.

Radio Szczecin