Wstrząs mózgu, złamane przednie zęby i siniaki - w takim stanie pogotowie zabrało w weekend mężczyznę z dyskoteki w centrum Szczecina.
36-latek twierdzi, że pobił go ochroniarz klubu. Do incydentu doszło w sobotę w nocy, w dyskotece Disco Fama przy pl. Rodła. To dawny klub Baila.
Pan Patryk wybrał się tam ze swoją żoną, po 1 w nocy chcieli wrócić do domu. Do ataku miało dojść przy szatni. - Żona poszła odebrać kurtki. Nagle przyszedł ochroniarz i uderzył mnie w twarz z główki bez powodu. Obudziłem się dopiero w szpitalu. Było dużo krwi. Upadłem na kafelki, mam trzy zęby połamane - relacjonuje pan Patryk.
Zadzwoniliśmy pod numer klubu. Przedstawiciel lokalu nie chciał jednak z nami rozmawiać.
- Nic mi na ten temat nie wiadomo. Nie będziemy na takie tematy rozmawiać za pośrednictwem telefonu - dodał.
Na propozycję reporterki, że przyjedzie na miejsce, przedstawiciel lokalu podziękował i zakończył rozmowę.
- Policjanci wiedzą o zdarzeniu - mówi Anna Gembala z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. - Sporządzili notatkę o zdarzeniu. Mężczyzna jest jeszcze w szpitalu. Czekamy na przyjęcie zawiadomienia, które uruchamia procedurę związaną z wyjaśnieniem tego zdarzenia. Musimy przesłuchać jego i świadków.
Mężczyzna w środę ma wyjść ze szpitala i złożyć oficjalne zawiadomienie na policję.
Anna Gembala przyznaje, że do klubu od dwóch lat przyjanmniej raz w miesiącu wzywany jest radiowóz, ale nie jest w stanie ocenić, czy to dużo, czy mało.
- Interwencje są zgłaszane przez świadków, którzy są w pobliżu lokalu, jak i tych, co są w środku. Są również sytuacje, gdy karamy osoby za spożywanie alkoholu pod lokalem. Najbardziej poważne zgłoszenia dotyczą pobić. Jak często są zgłaszane? Obecnie nie jestem w stanie o tym powiedzieć - stwierdziła Gembala.
Pan Patryk wybrał się tam ze swoją żoną, po 1 w nocy chcieli wrócić do domu. Do ataku miało dojść przy szatni. - Żona poszła odebrać kurtki. Nagle przyszedł ochroniarz i uderzył mnie w twarz z główki bez powodu. Obudziłem się dopiero w szpitalu. Było dużo krwi. Upadłem na kafelki, mam trzy zęby połamane - relacjonuje pan Patryk.
Zadzwoniliśmy pod numer klubu. Przedstawiciel lokalu nie chciał jednak z nami rozmawiać.
- Nic mi na ten temat nie wiadomo. Nie będziemy na takie tematy rozmawiać za pośrednictwem telefonu - dodał.
Na propozycję reporterki, że przyjedzie na miejsce, przedstawiciel lokalu podziękował i zakończył rozmowę.
- Policjanci wiedzą o zdarzeniu - mówi Anna Gembala z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. - Sporządzili notatkę o zdarzeniu. Mężczyzna jest jeszcze w szpitalu. Czekamy na przyjęcie zawiadomienia, które uruchamia procedurę związaną z wyjaśnieniem tego zdarzenia. Musimy przesłuchać jego i świadków.
Mężczyzna w środę ma wyjść ze szpitala i złożyć oficjalne zawiadomienie na policję.
Anna Gembala przyznaje, że do klubu od dwóch lat przyjanmniej raz w miesiącu wzywany jest radiowóz, ale nie jest w stanie ocenić, czy to dużo, czy mało.
- Interwencje są zgłaszane przez świadków, którzy są w pobliżu lokalu, jak i tych, co są w środku. Są również sytuacje, gdy karamy osoby za spożywanie alkoholu pod lokalem. Najbardziej poważne zgłoszenia dotyczą pobić. Jak często są zgłaszane? Obecnie nie jestem w stanie o tym powiedzieć - stwierdziła Gembala.

Radio Szczecin