Po raz trzeci toczy się sprawa przed Sądem Okręgowym w Szczecinie o zadośćuczynienie za utraconą wartość akcji Stoczni Szczecińskiej Porta Holding S.A.
Prawie 2,2 tys. akcjonariuszy domaga się od Skarbu Państwa zapłaty łącznie około 26 milionów złotych, za sprowadzenie akcji Stoczni do wartości zerowej, w wyniku upadku zakładu w 2002 roku.
- W sprawie zgromadzono ogromny materiał dowodowy - mówi adwokat Piotr Barcz, reprezentujący byłych stoczniowców. - Przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Ten materiał dowodowy zaczyna pojawiać się dalej. Prawie również zostali wyznaczeni biegli, których przewodniczącą okazała się sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, która w sprawie przeciwko Skarbowi Państwa przewodniczy zespołowi biegłych. W naszej ocenie, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
- Walczymy o swoje pieniądze, które nam się należą - zapewnia Kazimierz Krukowski, były pracownik i akcjonariusz Stoczni Szczecińskiej. - Kiedyś to wypracowaliśmy i za te akcje należą się nam środki finansowe. Liczymy na to, że sąd po iluś tam, kilkudziesięciu latach wreszcie wyda wyrok, który będzie dla nas satysfakcjonujący.
- Ówczesny rząd przestał finansować Stocznię, przez co doprowadzono do upadku firmy - mówi Krzysztof Piotrowski, były prezes Stoczni Szczecińskiej Porta Holding S.A. - Finansowanie było jednym z czynników, od którego była zależna produkcja. Nie było finansowania, nie było produkcji. Generalnie, to była przyczyna upadku.
Na dzisiejszej sprawie nie zapadł wyrok, następny termin rozprawy jest zaplanowany za tydzień.
- W sprawie zgromadzono ogromny materiał dowodowy - mówi adwokat Piotr Barcz, reprezentujący byłych stoczniowców. - Przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Ten materiał dowodowy zaczyna pojawiać się dalej. Prawie również zostali wyznaczeni biegli, których przewodniczącą okazała się sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, która w sprawie przeciwko Skarbowi Państwa przewodniczy zespołowi biegłych. W naszej ocenie, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
- Walczymy o swoje pieniądze, które nam się należą - zapewnia Kazimierz Krukowski, były pracownik i akcjonariusz Stoczni Szczecińskiej. - Kiedyś to wypracowaliśmy i za te akcje należą się nam środki finansowe. Liczymy na to, że sąd po iluś tam, kilkudziesięciu latach wreszcie wyda wyrok, który będzie dla nas satysfakcjonujący.
- Ówczesny rząd przestał finansować Stocznię, przez co doprowadzono do upadku firmy - mówi Krzysztof Piotrowski, były prezes Stoczni Szczecińskiej Porta Holding S.A. - Finansowanie było jednym z czynników, od którego była zależna produkcja. Nie było finansowania, nie było produkcji. Generalnie, to była przyczyna upadku.
Na dzisiejszej sprawie nie zapadł wyrok, następny termin rozprawy jest zaplanowany za tydzień.

Radio Szczecin