Dotyczą ulubionych drużyn piłkarskich, upodobań muzycznych, zawierają memy i nie byłoby w nich nic złego, gdyby nie fakt, że pojawiają się w zdecydowanie zbyt dużej liczbie na obiektach małej architektury miejskiej.
Mowa o wlepkach. Walczy z nimi samorząd Świnoujścia.
Wojciech Basałygo ze świnoujskiego magistratu przyznaje, że miasto przykłada niemało wysiłku, aby wlepki usuwać.
- Wlepki pojawiają się na ulicach, śmietnikach, znakach drogowych. Problem polega na tym, że ich usuwanie jest kosztowne. Do tego chwilę po tym, jak pracownicy usuną te nalepki, korzystając z bardzo drogich płynów do usuwania tego typu rzeczy, one pojawiają się ponownie - mówi Wojciech Basałygo.
Apeluje, by miłośnicy naklejek znaleźli inne miejsce na ich umieszczanie, a mieszkańcy reagowali, gdy jest potrzeba.
- Apelujemy też do mieszkańców, aby jeżeli widzą osoby, które takie nalepki naklejają, zrobiły na przykład zdjęcie telefonem komórkowym i wysłały do świnoujskiej Straży Miejskiej - dodaje Wojciech Basałygo.
Koszt oczyszczania tylko promenady z niechcianych naklejek wyniósł w marcu niemal 50 tysięcy złotych.
Wojciech Basałygo ze świnoujskiego magistratu przyznaje, że miasto przykłada niemało wysiłku, aby wlepki usuwać.
- Wlepki pojawiają się na ulicach, śmietnikach, znakach drogowych. Problem polega na tym, że ich usuwanie jest kosztowne. Do tego chwilę po tym, jak pracownicy usuną te nalepki, korzystając z bardzo drogich płynów do usuwania tego typu rzeczy, one pojawiają się ponownie - mówi Wojciech Basałygo.
Apeluje, by miłośnicy naklejek znaleźli inne miejsce na ich umieszczanie, a mieszkańcy reagowali, gdy jest potrzeba.
- Apelujemy też do mieszkańców, aby jeżeli widzą osoby, które takie nalepki naklejają, zrobiły na przykład zdjęcie telefonem komórkowym i wysłały do świnoujskiej Straży Miejskiej - dodaje Wojciech Basałygo.
Koszt oczyszczania tylko promenady z niechcianych naklejek wyniósł w marcu niemal 50 tysięcy złotych.
Edycja tekstu: Anna Pałamar

Radio Szczecin