Personel szpitala powiatowego w Stargardzie, który - mimo, iż nie przystąpił do strajku - głośno mówi o problemach, z jakimi się mierzą. To m.in. ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń, co przekłada się na generowane co roku straty.
W lecznicy w Stargardzie próżno szukać personelu ubranego na czarno. Jak mówi dyrektor placówki Katarzyna Kazojdź, załoga nie sygnalizowała, że chce protestować. - Generalnie popieramy postulaty, natomiast jako szpital nie podjęliśmy żadnych działań takich, żeby przyłączyć się tutaj, jeżeli chodzi o funkcjonowanie szpitala - tłumaczy.
Jak dodaje, jej zdaniem od emocji bardziej potrzebna jest wola kompromisu. - Warto by było po prostu, żeby przedstawiciele każdej ze stron usiedli, porozmawiali i wspólnie wypracowali rozwiązania, które będą do przyjęcia dla każdej ze stron - dodaje Kazojdź.
Ogólnopolski strajk potrwa do końca tygodnia, organizuje go Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych pod hasłem "Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie".
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Jak dodaje, jej zdaniem od emocji bardziej potrzebna jest wola kompromisu. - Warto by było po prostu, żeby przedstawiciele każdej ze stron usiedli, porozmawiali i wspólnie wypracowali rozwiązania, które będą do przyjęcia dla każdej ze stron - dodaje Kazojdź.
Ogólnopolski strajk potrwa do końca tygodnia, organizuje go Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych pod hasłem "Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie".
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin