Zaniżanie wycen, brak rozliczeń za 2025 rok i ograniczanie środków na leczenie i diagnostykę. To główne zarzuty, jakie kierują do Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia uczestnicy protestu zorganizowanego przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Alarmują, że między innymi przez wprowadzone 1 kwietnia przez NFZ limity w diagnostyce ambulatoryjnej, kolejki do badań będą tylko rosnąć.
Zdaniem lekarzym, już nie miesiące, a lata pacjenci mogą czekać na badania takie, jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, kolonoskopia czy gastroskopia. Wszystko przez wprowadzone 1 kwietnia przez NFZ limit w diagnostyce ambulatoryjnej.
- Mogą one ten czas oczekiwania znacznie wydłużyć, przyznaje prezes Szpitalnego Centrum Medycznego w Goleniowie Piotr Budek. - W mojej ocenie kolejki do badań mogą się wydłużyć rok, dwa lata.
- Celem wprowadzonych przez NFZ zmian nie jest limitowanie dostępu do badań, ale wyeliminowanie nieprawidłowości - odpowiada wiceministra zdrowia Katarzyna Kacperczyk. - Musimy tak udrożnić system, żebyśmy nie badali pacjentów dla samego badania.
- Celem wprowadzonych przez NFZ zmian nie jest limitowanie dostępu do badań, ale wyeliminowanie nieprawidłowości - odpowiada wiceministra zdrowia Katarzyna Kacperczyk. - Musimy tak udrożnić system, żebyśmy nie badali pacjentów dla samego badania.
Lekarze zapewniają, że trwający od poniedziałku protest nie wpłynie na funkcjonowanie pacjentów.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin