Zarząd powiatu kamieńskiego chce zamknąć dom dziecka w Wisełce. Taka jest opinia dyrektorki placówki, którą władze powiatu odwołały ze stanowiska bez podania powodów.
W ostatnich latach Radio Szczecin prowadziło tam charytatywną akcję, wspierającą placówkę - Gwiazdka jak ze snu. Wszystko jednak wskazuje na to, że dom dziecka przestanie istnieć.
Mimo wolnych miejsc, dom nie przyjmuje podopiecznych. Dzieci trafiają więc do pobliskiej przepełnionej placówki w Lubiniu, a zarząd powiatu odrzuca planowane inwestycje tj. plac zabaw czy remont pomieszczeń.
Dyrektor placówki, Marzena Koziec-Mucha ocenia, że rok temu powołano ją na stanowisko, tylko po to by wygasiła dom dziecka.
- Nie chciałam się na to zgodzić, więc odwołano mnie z funkcji - stwierdza Mucha. - Jest nacisk, aby zmniejszyć ilość zatrudnionych osób. Wszystko to ze względu na szykowane odprawy. Oficjalnie w ogóle nie mówi się na ten temat.
17-letnia Renata z rodzeństwem to ostatni podopieczni domu w Wisełce, którzy niedawno trafili tu z innej placówki. Dziewczyna obawia się trzeciej przeprowadzki.
- To po co mnie tu przenieśli, skoro zaraz mają to zamknąć? - zastanawia się nastolatka. - Starostwo nie patrzy na dzieci, tylko na pieniądze.
Pracownicy domu dziecka napisali więc list otwarty do starostwa w obronie dyrektor placówki. Nic jednak nie wskórali.
Beata Kiryluk, starosta kamieńska, przez cały czwartek była nieuchwytna.
Mimo wolnych miejsc, dom nie przyjmuje podopiecznych. Dzieci trafiają więc do pobliskiej przepełnionej placówki w Lubiniu, a zarząd powiatu odrzuca planowane inwestycje tj. plac zabaw czy remont pomieszczeń.
Dyrektor placówki, Marzena Koziec-Mucha ocenia, że rok temu powołano ją na stanowisko, tylko po to by wygasiła dom dziecka.
- Nie chciałam się na to zgodzić, więc odwołano mnie z funkcji - stwierdza Mucha. - Jest nacisk, aby zmniejszyć ilość zatrudnionych osób. Wszystko to ze względu na szykowane odprawy. Oficjalnie w ogóle nie mówi się na ten temat.
17-letnia Renata z rodzeństwem to ostatni podopieczni domu w Wisełce, którzy niedawno trafili tu z innej placówki. Dziewczyna obawia się trzeciej przeprowadzki.
- To po co mnie tu przenieśli, skoro zaraz mają to zamknąć? - zastanawia się nastolatka. - Starostwo nie patrzy na dzieci, tylko na pieniądze.
Pracownicy domu dziecka napisali więc list otwarty do starostwa w obronie dyrektor placówki. Nic jednak nie wskórali.
Beata Kiryluk, starosta kamieńska, przez cały czwartek była nieuchwytna.

Radio Szczecin