Uroczysta msza poświęcona ofiarom katastrofy pod Grenoble została odprawiona w niedzielę w kościele pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego w Stargardzie Szczecińskim. To właśnie stąd pięć lat temu wyruszyła liczna grupa pielgrzymów oraz proboszcz kościoła w pobliskich Grzędzicach, który zginął w wypadku. Dziś piąta rocznica tragicznych wydarzeń.
Za zmarłych i rannych modlili się przyjaciele oraz rodziny ofiar. Proboszcz parafii, ksiądz kanonik Zygmunt Zawitkowski przypomniał, że pięć lat temu, właśnie około południa, otrzymał tragiczną wiadomość spod Grenoble.
- 26 osób pan Bóg odwołał wtedy do wieczności - wspominał ksiądz Zawitkowski.
Uczestnicy mszy przyznawali, że o tej tragedii nie można zapomnieć.
- Sąsiadka zostawiła dwójkę małych dzieci. To zawsze chodzi po głowie, człowiek wraca myślami do tej tragedii - powiedziała jedna z mieszkanek Stargardu.
- W tym wypadku zginęła moja siostra. Czas ciągle o tym przypomina, a czy goi? To nie wiem. Może jest trochę lżej - powiedziała inna.
22 lipca 2007 r. wierni wracali z sanktuarium maryjnego La Salette. Autobus zjeżdżał tzw. Drogą Napoleona - stromą trasą, łączącą Grenoble i Gap we francuskich Alpach. Pojazd przebił się przez barierkę bezpieczeństwa i po stromym zboczu spadł w przepaść i stanął w płomieniach.
Autokarem podróżowało 50 pielgrzymów z parafii w Stargardzie, Szczecinie, Mieszkowicach, Świnoujściu oraz Warszawy. Zginęło 26 osób, a 24 zostały ranne. Kilka z nich mieszka na osiedlu Zachód. Są otoczone opiekę m.in. wolontariuszy "Caritasu".
- 26 osób pan Bóg odwołał wtedy do wieczności - wspominał ksiądz Zawitkowski.
Uczestnicy mszy przyznawali, że o tej tragedii nie można zapomnieć.
- Sąsiadka zostawiła dwójkę małych dzieci. To zawsze chodzi po głowie, człowiek wraca myślami do tej tragedii - powiedziała jedna z mieszkanek Stargardu.
- W tym wypadku zginęła moja siostra. Czas ciągle o tym przypomina, a czy goi? To nie wiem. Może jest trochę lżej - powiedziała inna.
22 lipca 2007 r. wierni wracali z sanktuarium maryjnego La Salette. Autobus zjeżdżał tzw. Drogą Napoleona - stromą trasą, łączącą Grenoble i Gap we francuskich Alpach. Pojazd przebił się przez barierkę bezpieczeństwa i po stromym zboczu spadł w przepaść i stanął w płomieniach.
Autokarem podróżowało 50 pielgrzymów z parafii w Stargardzie, Szczecinie, Mieszkowicach, Świnoujściu oraz Warszawy. Zginęło 26 osób, a 24 zostały ranne. Kilka z nich mieszka na osiedlu Zachód. Są otoczone opiekę m.in. wolontariuszy "Caritasu".

Radio Szczecin