Dramat polskich himalaistów na Gaszerbrum w Pakistanie. Podczas wspinaczki Marcin Kaczkan odpadł od ściany, ale udało mu się wrócić do bazy. Potem miał poinformować, że drugi członek wyprawy na ośmiotysięcznik - Artur Hajzer - nie żyje - podaje TVN24.
Ta informacja nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona. Według wstępnych przypuszczeń, himalaistów zaskoczyła nagła zmiana pogody. Zarówno z Hajzerem, jak i z Kaczkanem od dłuższego czasu nie było bezpośredniego kontaktu.
- Najbliżej polskiej wyprawy była wyprawa niemiecka. Jej lider - Thomas napisał do nas, że jest w kontakcie z Rosjanami, a Marcin czuje się dobrze. Niestety Marcin miał poinformować Rosjan, że Artur nie żyje - mówił Krzysztof Wielicki z programu "Polski himalaizm zimowy".
Również Marcin Kaczkan był przez dłuższy czas poszukiwany przez członków wyprawy. Okazało się, że himalaista odpadł od ściany, ale o własnych siłach udało mu się dotrzeć do obozu.
Członkowie wyprawy zamierzali zdobyć w jednym sezonie szczyt Gaszerbrum I i pobliski Gaszerbrum II w masywie Karakorum.
- Najbliżej polskiej wyprawy była wyprawa niemiecka. Jej lider - Thomas napisał do nas, że jest w kontakcie z Rosjanami, a Marcin czuje się dobrze. Niestety Marcin miał poinformować Rosjan, że Artur nie żyje - mówił Krzysztof Wielicki z programu "Polski himalaizm zimowy".
Również Marcin Kaczkan był przez dłuższy czas poszukiwany przez członków wyprawy. Okazało się, że himalaista odpadł od ściany, ale o własnych siłach udało mu się dotrzeć do obozu.
Członkowie wyprawy zamierzali zdobyć w jednym sezonie szczyt Gaszerbrum I i pobliski Gaszerbrum II w masywie Karakorum.

Radio Szczecin
