Mieszkańcy karaibskiej wyspy Portoryko chcą być niezależnym krajem, w tej chwili są pod jurysdykcją Stanów Zjednoczonych. Taką opinię wyrazili obywatele w niedzielnym referendum.
Plebiscyt ma jednak tylko symboliczny charakter, a ostateczna decyzja należy do Kongresu w Waszyngtonie. Referendum zbiegło się z setną rocznicą przyznawania mieszkańcom karaibskiej wyspy obywatelstwa USA, co ciekawe nie mogą oni brać jednak udziału w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ponad 97 procent obywateli opowiedziało się za stworzeniem odrębnego państwa i bycie niezależnym od Ameryki. Zdaniem Gubernatora Portoryko Waszyngton nie może lekceważyć opinii mieszkańców o słusznym prawie do samostanowienia.
Referendum okazało się jednak niewypałem pod względem frekwencji. Wzięło w nim udział tylko 23 procent mieszkańców, łącznie uprawnionych do głosowania było ponad dwa miliony dwieście tysięcy. To najniższy poziom uczestnictwa od 1967 roku. Portoryko od dekady jest pogrążone w kryzysie, co spowodowało masowe wyjazdy obywateli do USA. Ma 70 miliardów długu, którego nie jest w stanie spłacić.
Referendum okazało się jednak niewypałem pod względem frekwencji. Wzięło w nim udział tylko 23 procent mieszkańców, łącznie uprawnionych do głosowania było ponad dwa miliony dwieście tysięcy. To najniższy poziom uczestnictwa od 1967 roku. Portoryko od dekady jest pogrążone w kryzysie, co spowodowało masowe wyjazdy obywateli do USA. Ma 70 miliardów długu, którego nie jest w stanie spłacić.

Radio Szczecin