Były senator Platformy Obywatelskiej wywiózł z nieczynnej stacji kolejowej w gminie Gryfino tysiąc ton tłucznia. Wysypał nim drogę prowadzącą spod swojego domu do sąsiedniej wsi. Jan Olech twierdzi, że miał zgodę gminy. Burmistrz powiadomił policję.
Sprawę wywęszyli mieszkańcy okolicznych wsi. To oni zawiadomili gminę. - Widzieliśmy ciągniki, które jeden po drugim wywoziły kruszywo. Trwało to ze trzy dni - opowiadają.
Jan Olech twierdzi, że zabrał tłuczeń za zgodą burmistrza. - Oświadczam, że miałem pisemną zgodę - zapewnia były senator.
Jego słowom zaprzecza jednak burmistrz Gryfina, Henryk Piłat. - Nie ma takiej zgody.
Olech zapewnia też, że wysypał kruszywo na dziurawą drogę - niespełna dwukilometrową trasę spod swojego domu, łączącą dwie sąsiednie wioski: Parsów i Parsówek. - To droga publiczna. Nikt nie chce jej zrobić, więc muszę sam ją naprawić.
Innego zdania są mieszkańcy. - Droga jest dziurawa, a tłuczeń zaginął nie wiadomo gdzie.
Teraz sprawę wyjaśnia policja.
Jan Olech twierdzi, że zabrał tłuczeń za zgodą burmistrza. - Oświadczam, że miałem pisemną zgodę - zapewnia były senator.
Jego słowom zaprzecza jednak burmistrz Gryfina, Henryk Piłat. - Nie ma takiej zgody.
Olech zapewnia też, że wysypał kruszywo na dziurawą drogę - niespełna dwukilometrową trasę spod swojego domu, łączącą dwie sąsiednie wioski: Parsów i Parsówek. - To droga publiczna. Nikt nie chce jej zrobić, więc muszę sam ją naprawić.
Innego zdania są mieszkańcy. - Droga jest dziurawa, a tłuczeń zaginął nie wiadomo gdzie.
Teraz sprawę wyjaśnia policja.

Radio Szczecin