Biją za wcześnie, za głośno i zbyt długo - tak o dzwonach w szczecińskich kościołach mówią mieszkańcy. Co ciekawe, nie ma reguły, która określałaby częstotliwość, z jaką serce dzwonu powinno uderzać w jego płaszcz.
Okazuje się też, że co parafia to inne natężenie dźwięku oraz inna częstotliwość uderzeń.
W centrum Szczecina dzwony są automatyczne. Przykładowo, w kościele przy placu Matki Teresy z Kalkuty komputer uruchamia je w południe i przed godz. 18. Biją nawet sześć minut. Oprócz tego odmierzają czas.
- Piętnaście minut po pełnej godzinie dzwoni raz, o wpół do - dwa razy, a piętnaście minut przed pełną godziną - trzy. Oczywiście bije też o pełnej godzinie - wyliczają szczecinianie.
Jak tłumaczy proboszcz ks. Mariusz Koluczek, nie ma wytycznych co do tego, jak głośno czy jak długo powinny bić dzwony. - Kiedy księża spotykają się, to nie rozmawiają o dzwonach, jakie mają w kościołach - śmieje się ks. Koluczek.
Z kolei w kościele przy ulicy Przyjaciół Żołnierza na Niebuszewie dzwon bije ok. dwustu razy przez ponad trzy minuty. Dlaczego tak? Księża nie chcieli z nami rozmawiać. - To już jest pani problem - usłyszeliśmy w krótkiej odpowiedzi.
Natomiast w małym kościele na Stołczynie na mszę o godz. 18 bije dzwonnik. - Dzwonią ministranci, którym zdarza się spóźnić. Czasami też dzwonią dłużej, bo bujanie się na sznurze sprawia im dużą frajdę - opowiada siostra Filipa Łowczynowska.
Mimo iż niektórzy mieszkańcy narzekają na to, jak biją szczecińskie dzwony, to na narzekaniach się kończy. Straż miejska, policja i miasto nie otrzymały skarg na zbyt hałaśliwe wzywanie na mszę.
Zgodnie z tradycją, kościelne dzwony przypominają o nabożeństwie i codziennej modlitwie Anioł Pański w południe. W sytuacjach kryzysowych biją na alarm.
Dźwięk kościelnego dzwonu to ok. 85 decybeli. Takie natężenie ma także klakson samochodu.
W centrum Szczecina dzwony są automatyczne. Przykładowo, w kościele przy placu Matki Teresy z Kalkuty komputer uruchamia je w południe i przed godz. 18. Biją nawet sześć minut. Oprócz tego odmierzają czas.
- Piętnaście minut po pełnej godzinie dzwoni raz, o wpół do - dwa razy, a piętnaście minut przed pełną godziną - trzy. Oczywiście bije też o pełnej godzinie - wyliczają szczecinianie.
Jak tłumaczy proboszcz ks. Mariusz Koluczek, nie ma wytycznych co do tego, jak głośno czy jak długo powinny bić dzwony. - Kiedy księża spotykają się, to nie rozmawiają o dzwonach, jakie mają w kościołach - śmieje się ks. Koluczek.
Z kolei w kościele przy ulicy Przyjaciół Żołnierza na Niebuszewie dzwon bije ok. dwustu razy przez ponad trzy minuty. Dlaczego tak? Księża nie chcieli z nami rozmawiać. - To już jest pani problem - usłyszeliśmy w krótkiej odpowiedzi.
Natomiast w małym kościele na Stołczynie na mszę o godz. 18 bije dzwonnik. - Dzwonią ministranci, którym zdarza się spóźnić. Czasami też dzwonią dłużej, bo bujanie się na sznurze sprawia im dużą frajdę - opowiada siostra Filipa Łowczynowska.
Mimo iż niektórzy mieszkańcy narzekają na to, jak biją szczecińskie dzwony, to na narzekaniach się kończy. Straż miejska, policja i miasto nie otrzymały skarg na zbyt hałaśliwe wzywanie na mszę.
Zgodnie z tradycją, kościelne dzwony przypominają o nabożeństwie i codziennej modlitwie Anioł Pański w południe. W sytuacjach kryzysowych biją na alarm.
Dźwięk kościelnego dzwonu to ok. 85 decybeli. Takie natężenie ma także klakson samochodu.

Radio Szczecin