Nauczycielka z Mielna próbowała uśmierzyć ból nogi swojej uczennicy kwasem mrówkowym. Kobieta przyłożyła gazę polaną kwasem do podudzia gimnazjalistki. Dziewczyna przeszła przeszczep skóry - pisze "Głos Koszaliński".
Do zdarzenia doszło w połowie grudnia. Podczas WF-u 16-latka zaczęła odczuwać ból podudzia. Na następnej lekcji powiedziała o tym nauczycielce uczącej m.in. chemii. Ta wzięła ośmioprocentowy kwas mrówkowy, polała nim gazę i przyłożyła do bolącej nogi uczennicy.
Pod koniec lekcji nastolatka poskarżyła się, że czuje jeszcze większy ból i szczypanie. Chemiczka zdjęła opatrunek. Wtedy okazało się, że gimnazjalistka ma poparzone podudzie. Uczennica trafiła do lekarza, a potem do szpitala w Koszalinie, gdzie przeszła przeszczep skóry. W szpitalu była tydzień.
Barbara Ożga, wicedyrektor Zespołu Szkół w Mielnie mówi, że nauczycielka nie chciała nikogo skrzywdzić.
- Myślę, że to taka ludzka niefrasobliwość. Dla mnie to był taki odruch ludzki. Kobieta nie miała w zamyśle nikogo skrzywdzić. Nie przeszły jej jednak przez głowę procedury, wedle których nie ingerujemy w zdrowie dzieci. Od tego są lekarze - mówi wicedyrektor. - Znam tę panią od wielu lat. Jest niesamowicie wrażliwym człowiekiem. Być może z powodu tej wrażliwości na ból wykonała taką, a nie inną czynność. Doskonale jednak wiemy, że nie powinno się to zdarzyć.
Nauczycielka została ukarana upomnieniem dyrektora. 7 stycznia ubezpieczyciel przygotuje protokół powypadkowy.
- Będzie on podstawą do wypłaty odszkodowania. Dla nas będzie też oficjalnym zgłoszeniem tego zdarzenia. Od pani dyrektor będziemy chcieli usłyszeć, jakie działania zamierza podjąć - mówi zastępca wójta Czesław Zdrojewski.
Jak podaje gazeta, matka nastolatki nie chciała komentować sprawy. Gimnazjalistka czuje się już lepiej, jest w domu.
Kwas mrówkowy jest środkiem silnie żrącym.
Pod koniec lekcji nastolatka poskarżyła się, że czuje jeszcze większy ból i szczypanie. Chemiczka zdjęła opatrunek. Wtedy okazało się, że gimnazjalistka ma poparzone podudzie. Uczennica trafiła do lekarza, a potem do szpitala w Koszalinie, gdzie przeszła przeszczep skóry. W szpitalu była tydzień.
Barbara Ożga, wicedyrektor Zespołu Szkół w Mielnie mówi, że nauczycielka nie chciała nikogo skrzywdzić.
- Myślę, że to taka ludzka niefrasobliwość. Dla mnie to był taki odruch ludzki. Kobieta nie miała w zamyśle nikogo skrzywdzić. Nie przeszły jej jednak przez głowę procedury, wedle których nie ingerujemy w zdrowie dzieci. Od tego są lekarze - mówi wicedyrektor. - Znam tę panią od wielu lat. Jest niesamowicie wrażliwym człowiekiem. Być może z powodu tej wrażliwości na ból wykonała taką, a nie inną czynność. Doskonale jednak wiemy, że nie powinno się to zdarzyć.
Nauczycielka została ukarana upomnieniem dyrektora. 7 stycznia ubezpieczyciel przygotuje protokół powypadkowy.
- Będzie on podstawą do wypłaty odszkodowania. Dla nas będzie też oficjalnym zgłoszeniem tego zdarzenia. Od pani dyrektor będziemy chcieli usłyszeć, jakie działania zamierza podjąć - mówi zastępca wójta Czesław Zdrojewski.
Jak podaje gazeta, matka nastolatki nie chciała komentować sprawy. Gimnazjalistka czuje się już lepiej, jest w domu.
Kwas mrówkowy jest środkiem silnie żrącym.

Radio Szczecin