Rodzina poparzonej kwasem mrówkowym dziewczynki z Mielna będzie domagać się odszkodowania od nauczycielki. Chodzi o kilka tysięcy złotych na operację plastyczną i rehabilitację nastolatki. 16-letnia Karolina przeszła już przeszczep skóry, ale wciąż wymaga opieki.
Przed świętami nauczycielka chemii, przygotowując okład na bolącą nogę uczennicy, użyła kwasu mrówkowego, który poparzył dziewczynę.
Karolina spędziła w szpitalu tydzień. Babcia dziewczynki uważa, że choć nauczycielka chciała pomóc, jest winna i powinna zapłacić za drogie leczenie.
- Powinna zwrócić wszystkie koszty m.in. dojazdów do Koszalina czy wizyt u lekarza, ponieważ to nie jest koniec leczenia - mówi kobieta. - Skórę trzeba dalej leczyć, żeby nie została żadna blizna.
Kilka razy próbowaliśmy skontaktować się z nauczycielką, ale nie zastaliśmy jej w domu. Mąż kobiety, Waldemar Garmulewicz uważa, że postąpiła słusznie, bo niosła pomoc.
- Chciała dobrze. To nie był błąd. Nie uważam, żeby to była jakaś sensacja - mówi mężczyzna.
Do wypadku doszło w połowie grudnia. 16-latka skarżyła się na bolącą nogę. Nauczycielka, która uczy m.in. chemii, przygotowała okład z ośmioprocentowego kwasu mrówkowego i przyłożyła go do nogi uczennicy. Doszło do poparzenia.
Jak tłumaczyła dyrektorka szkoły, prawdopodobnie dlatego że wcześniej zastosowano okład chłodzący. Nauczycielka jest doświadczonym pedagogiem. Dostała upomnienie.
Kwas mrówkowy w naturze występuje w pokrzywach, żądłach pszczół i w jadzie mrówek. W dużym stężeniu może doprowadzić do silnego uszkodzenia skóry. W ograniczonym zakresie, ze względu na właściwości grzybobójcze, wykorzystywany jest w weterynarii. Bywa stosowany przy leczeniu brodawek.
Karolina spędziła w szpitalu tydzień. Babcia dziewczynki uważa, że choć nauczycielka chciała pomóc, jest winna i powinna zapłacić za drogie leczenie.
- Powinna zwrócić wszystkie koszty m.in. dojazdów do Koszalina czy wizyt u lekarza, ponieważ to nie jest koniec leczenia - mówi kobieta. - Skórę trzeba dalej leczyć, żeby nie została żadna blizna.
Kilka razy próbowaliśmy skontaktować się z nauczycielką, ale nie zastaliśmy jej w domu. Mąż kobiety, Waldemar Garmulewicz uważa, że postąpiła słusznie, bo niosła pomoc.
- Chciała dobrze. To nie był błąd. Nie uważam, żeby to była jakaś sensacja - mówi mężczyzna.
Do wypadku doszło w połowie grudnia. 16-latka skarżyła się na bolącą nogę. Nauczycielka, która uczy m.in. chemii, przygotowała okład z ośmioprocentowego kwasu mrówkowego i przyłożyła go do nogi uczennicy. Doszło do poparzenia.
Jak tłumaczyła dyrektorka szkoły, prawdopodobnie dlatego że wcześniej zastosowano okład chłodzący. Nauczycielka jest doświadczonym pedagogiem. Dostała upomnienie.
Kwas mrówkowy w naturze występuje w pokrzywach, żądłach pszczół i w jadzie mrówek. W dużym stężeniu może doprowadzić do silnego uszkodzenia skóry. W ograniczonym zakresie, ze względu na właściwości grzybobójcze, wykorzystywany jest w weterynarii. Bywa stosowany przy leczeniu brodawek.

Radio Szczecin