Do listopada tego roku Państwa Straż Rybacka wykryła 72 przestępstwa, to o 10 więcej niż w ubiegłym roku.
Aby legalnie sprzedawać dorsze, płotki czy okonie, trzeba mieć dokument od wędkarza, że są z bezpiecznej wody, czyli takiej, która nie jest zanieczyszczona.
Nielegalni sprzedawcy są szczególnie aktywni przed świętami - przyznaje Artur Przybylski, Wojewódzki Komendant Państwowej Straży Rybackiej.
- Zwiększa się popyt na tańszą rybę. W związku z tym kłusownicy gdzieś muszą wprowadzać ją do obrotu. Najłatwiej jest stanąć gdzieś z boku targowiska, w reklamówce trzymając ryby próbować je sprzedać - tłumaczy Przybylski.
Sami sprzedawcy kar się nie boją i sprzedają je bez zezwoleń.
- Trzeba mieć zezwolenie, ale coś trzeba robić, nie pójdę kraść - tłumaczy kobieta handlująca rybami.
Za handel rybami bez zezwolenia grozi grzywna do pięciuset złotych, a jeżeli ryby pochodzą z kłusownictwa, nawet do dwóch lat więzienia.
Nielegalni sprzedawcy są szczególnie aktywni przed świętami - przyznaje Artur Przybylski, Wojewódzki Komendant Państwowej Straży Rybackiej.
- Zwiększa się popyt na tańszą rybę. W związku z tym kłusownicy gdzieś muszą wprowadzać ją do obrotu. Najłatwiej jest stanąć gdzieś z boku targowiska, w reklamówce trzymając ryby próbować je sprzedać - tłumaczy Przybylski.
Sami sprzedawcy kar się nie boją i sprzedają je bez zezwoleń.
- Trzeba mieć zezwolenie, ale coś trzeba robić, nie pójdę kraść - tłumaczy kobieta handlująca rybami.
Za handel rybami bez zezwolenia grozi grzywna do pięciuset złotych, a jeżeli ryby pochodzą z kłusownictwa, nawet do dwóch lat więzienia.

Radio Szczecin