To był pracowity weekend dla ratowników WOPR - mimo niezbyt plażowej pogody ratownicy mieli pełne ręce roboty.
Po raz kolejny w Szczecinie musieli interweniować na bulwarach: w sobotę w nocy dwóch mężczyzn skoczyło do Odry z nabrzeża przy Urzędzie Celnym.
- Dwóch mężczyzn postanowiło popływać, wskoczyło do rzeki z bulwaru przy Urzędzie Celnym, czyli w miejscu, gdzie jest zgoda na spożywanie alkoholu. Mamy dosyć mocno rozwinięty monitoring, nasi ratownicy to widzieli i dopłynęli na miejsce - relacjonuje Jacek Kleczaj ze Szczecińskiego WOPR.
Jak dodaje Kleczaj, na bulwarach w miejscu, gdzie można pić alkohol dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, ale znacznie więcej jest ich na pozostałych:
- Tych, które nie są tak pilnowane i przy których spożywanie alkoholu jest zakazane. Nie mówię, że przy pozostałych namiętnie spożywa się alkohol, ale być może jest tak, że ci, którzy są pod wpływem alkoholu wolą skakać do wody z pozostałych części naszej infrastruktury, bo wiedzą, że pozostała część nie jest tak mocno pilnowana jak bulwary - dodał.
Mężczyzn przekazano policji.
Z kolei w niedzielę po południu ratownicy interweniowali na jeziorze Dąbie - w okolicy Lubczyny jacht utknął na mieliźnie. Wczoraj również pomagali kajakarzom, którzy wypadli do wody. Doszło do dwóch takich sytuacji. Nikomu nic się nie stało.
- Dwóch mężczyzn postanowiło popływać, wskoczyło do rzeki z bulwaru przy Urzędzie Celnym, czyli w miejscu, gdzie jest zgoda na spożywanie alkoholu. Mamy dosyć mocno rozwinięty monitoring, nasi ratownicy to widzieli i dopłynęli na miejsce - relacjonuje Jacek Kleczaj ze Szczecińskiego WOPR.
Jak dodaje Kleczaj, na bulwarach w miejscu, gdzie można pić alkohol dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, ale znacznie więcej jest ich na pozostałych:
- Tych, które nie są tak pilnowane i przy których spożywanie alkoholu jest zakazane. Nie mówię, że przy pozostałych namiętnie spożywa się alkohol, ale być może jest tak, że ci, którzy są pod wpływem alkoholu wolą skakać do wody z pozostałych części naszej infrastruktury, bo wiedzą, że pozostała część nie jest tak mocno pilnowana jak bulwary - dodał.
Mężczyzn przekazano policji.
Z kolei w niedzielę po południu ratownicy interweniowali na jeziorze Dąbie - w okolicy Lubczyny jacht utknął na mieliźnie. Wczoraj również pomagali kajakarzom, którzy wypadli do wody. Doszło do dwóch takich sytuacji. Nikomu nic się nie stało.
- Dwóch mężczyzn postanowiło popływać, wskoczyło do rzeki z bulwaru przy Urzędzie Celnym, czyli w miejscu, gdzie jest zgoda na spożywanie alkoholu. Mamy dosyć mocno rozwinięty monitoring, nasi ratownicy to widzieli i dopłynęli na miejsce - relacjonuje Jacek Kleczaj ze Szczecińskiego WOPR.
- Tych, które nie są tak pilnowane i przy których spożywanie alkoholu jest zakazane. Nie mówię, że przy pozostałych namiętnie spożywa się alkohol, ale być może jest tak, że ci, którzy są pod wpływem alkoholu wolą skakać do wody z pozostałych części naszej infrastruktury, bo wiedzą, że pozostała część nie jest tak mocno pilnowana jak bulwary - dodał.

Radio Szczecin