Fiat 126p, który przez pięć lat przejechał 300 tysięcy km pokonując 17 krajów, trafił do szczecińskiego Muzeum Techniki i Komunikacji.
Zaczęło się od małej podróży z Wałcza do Garwolina pod Warszawą, a skończyło na podróżach po całej Europie, od Anglii przez Belgię, Francję czy Holandię.
A mimo to maluch ani razu nie trafił na lawetę, dlatego jest wyjątkowy - twierdzi jego właściciel Piotr Kasper z Wałcza.
- Ludzie są przyzwyczajeni do innego standardu. Mamy klimatyzację, podgrzewane fotele, bajery, dużo elektroniki, która jak się wydaje, jest bardziej awaryjna niż ten mój maluch, Żeby naprawić malucha to wystarczy płaski klucz - dziesiątka i trzynastka, jakiś płaski śrubokręt i można zrobić wszystko - mówi Kasper.
Którą z podróży po świecie "maluch" zapamiętał najbardziej?
- Zdecydowanie Estonia. Gdy jechałem wzdłuż rosyjskiej granicy takim około stukilometrowym odcinkiem drogi szutrowej, od wstrząsów poluzowała mi się kolumna kierownicza. Miałem taki luz w kierownicy, że mogłem zrobić praktycznie cały obrót o 360 stopni kierownicą, a maluch nadal jechał prosto - mówi Piotr Kasper z Wałcza.
Maluch z 1989 roku zostanie w szczecińskim muzeum do połowy maja.
A mimo to maluch ani razu nie trafił na lawetę, dlatego jest wyjątkowy - twierdzi jego właściciel Piotr Kasper z Wałcza.
- Ludzie są przyzwyczajeni do innego standardu. Mamy klimatyzację, podgrzewane fotele, bajery, dużo elektroniki, która jak się wydaje, jest bardziej awaryjna niż ten mój maluch, Żeby naprawić malucha to wystarczy płaski klucz - dziesiątka i trzynastka, jakiś płaski śrubokręt i można zrobić wszystko - mówi Kasper.
Którą z podróży po świecie "maluch" zapamiętał najbardziej?
- Zdecydowanie Estonia. Gdy jechałem wzdłuż rosyjskiej granicy takim około stukilometrowym odcinkiem drogi szutrowej, od wstrząsów poluzowała mi się kolumna kierownicza. Miałem taki luz w kierownicy, że mogłem zrobić praktycznie cały obrót o 360 stopni kierownicą, a maluch nadal jechał prosto - mówi Piotr Kasper z Wałcza.
Maluch z 1989 roku zostanie w szczecińskim muzeum do połowy maja.
Edycja tekstu: Michał Król
A mimo to maluch ani razu nie trafił na lawetę, dlatego jest wyjątkowy - twierdzi jego właściciel Piotr Kasper z Wałcza.

Radio Szczecin