9 mieszkańców i strażak ucierpieli w pożarze, do którego doszło w nocy w 8-piętrowym wieżowcu przy ul. Santockiej w Szczecinie. 300 osób ewakuowano.
Pożar wybuchł około godziny trzeciej. Paliły się dwa mieszkania. Ogień udało się ugasić. Mieszkańcy wrócili już do swoich domów.
Lokatorzy przeczekali akcję gaśniczą w autobusach podstawionych przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Jak mówią, przeżyli chwile grozy. - Drzwi i klamki były gorące, mieszkanie zadymione. O godzinie 2 obudziłam się, słyszałam hałasy, pies szczekał, chciałam go uspokoić, spojrzałam przez okno, a tam dym. Obudziłam męża, dzieci, ubraliśmy się i czekaliśmy na pomoc. Byliśmy przerażeni, niepewni o życie, brakowało tchu - opowiadają mieszkańcy wieżowca. - W takich sytuacjach człowiek nie myśli, co zabrać. Najważniejsze było, żeby ratować dzieci.
9 mieszkańców trafiło do szpitala, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, strażak został lekko poparzony. Ogień gasiło 7 jednostek straży pożarnej. Nie wiadomo na razie, co było przyczyną pożaru.
Lokatorzy przeczekali akcję gaśniczą w autobusach podstawionych przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Jak mówią, przeżyli chwile grozy. - Drzwi i klamki były gorące, mieszkanie zadymione. O godzinie 2 obudziłam się, słyszałam hałasy, pies szczekał, chciałam go uspokoić, spojrzałam przez okno, a tam dym. Obudziłam męża, dzieci, ubraliśmy się i czekaliśmy na pomoc. Byliśmy przerażeni, niepewni o życie, brakowało tchu - opowiadają mieszkańcy wieżowca. - W takich sytuacjach człowiek nie myśli, co zabrać. Najważniejsze było, żeby ratować dzieci.
9 mieszkańców trafiło do szpitala, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, strażak został lekko poparzony. Ogień gasiło 7 jednostek straży pożarnej. Nie wiadomo na razie, co było przyczyną pożaru.

Radio Szczecin