Urna z prochami kubańskiego przywódcy została złożona na cmentarzu świętej Ifigenii w mieście Santiago de Cuba na wschodzie kraju.
Dyktator spoczął w sąsiedztwie mauzoleum Jose Martiego - XIX-wiecznego przywódcy ruchu niepodległościowego na Kubie oraz innych bohaterów rewolucji 1953 roku.
Uroczystości pogrzebowe były skromne i miały charakter zamknięty. Uczestniczyli w nich członkowie rodziny Fidela Castro, a także przedstawiciele kubańskich władz i wysłannicy innych państw. Wśród nich byli prezydenci: Brazylii Lula de Silva, Meksyku Enrique Penia Nieto czy Boliwii Evo Morales. W Santiago de Cuba pojawiła się również francuska minister środowiska Segolene Royal.
Santiago de Cuba to miasto, w którym w 1959 roku wybuchła rewolucja. Tam też mieszkał i zmarł Fidel Castro. Na cmentarzu, na którym został pochowany spoczywa Jose Marti - żyjący w XIX wieku polityk, poeta, filozof i założyciel Rewolucyjnej Partii Kuby. Zgodnie z życzeniem Castro, jego prochy spoczęły w skromnej mogile i pośmiertnie jego imieniem nie będą nazywane ulice, place ani instytucje.
Pogrzeb poprzedził wielogodzinny wiec. Podczas wystąpienia, przywódca kraju Raul Castro ostrzegł, by nikt nie usiłował zawładnąć krajem. - Przyrzekamy bronić ojczyzny i socjalizmu. Fidel, Fidel ku zwycięstwu! - mówił brat Fidela Castro.
Kubańska opozycja ma nadzieję, że wkrótce rozpoczną się tam demokratyczne przemiany. Jednym z ich przejawów miałaby być amnestia. Na Kubie kary odsiaduje 93 więźniów politycznych.
Pogrzeb kubańskiego przywódcy kończy dziewięciodniową żałobę na wyspie. Przez ten czas urna z prochami byłego przywódcy objechała cały kraj. Kubańczycy, często zachęcani przez władze, wychodzili na ulice, aby oddać hołd zmarłemu Fidelowi. Jedynym europejskim przywódcą biorącym udział w tych wydarzeniach był premier Grecji Alexis Tsipras.
Fidel Castro, przywódca rewolucji kubańskiej i wieloletni dyktator tego kraju, zmarł 25 listopada. Miał 90 lat.
Uroczystości pogrzebowe były skromne i miały charakter zamknięty. Uczestniczyli w nich członkowie rodziny Fidela Castro, a także przedstawiciele kubańskich władz i wysłannicy innych państw. Wśród nich byli prezydenci: Brazylii Lula de Silva, Meksyku Enrique Penia Nieto czy Boliwii Evo Morales. W Santiago de Cuba pojawiła się również francuska minister środowiska Segolene Royal.
Santiago de Cuba to miasto, w którym w 1959 roku wybuchła rewolucja. Tam też mieszkał i zmarł Fidel Castro. Na cmentarzu, na którym został pochowany spoczywa Jose Marti - żyjący w XIX wieku polityk, poeta, filozof i założyciel Rewolucyjnej Partii Kuby. Zgodnie z życzeniem Castro, jego prochy spoczęły w skromnej mogile i pośmiertnie jego imieniem nie będą nazywane ulice, place ani instytucje.
Pogrzeb poprzedził wielogodzinny wiec. Podczas wystąpienia, przywódca kraju Raul Castro ostrzegł, by nikt nie usiłował zawładnąć krajem. - Przyrzekamy bronić ojczyzny i socjalizmu. Fidel, Fidel ku zwycięstwu! - mówił brat Fidela Castro.
Kubańska opozycja ma nadzieję, że wkrótce rozpoczną się tam demokratyczne przemiany. Jednym z ich przejawów miałaby być amnestia. Na Kubie kary odsiaduje 93 więźniów politycznych.
Pogrzeb kubańskiego przywódcy kończy dziewięciodniową żałobę na wyspie. Przez ten czas urna z prochami byłego przywódcy objechała cały kraj. Kubańczycy, często zachęcani przez władze, wychodzili na ulice, aby oddać hołd zmarłemu Fidelowi. Jedynym europejskim przywódcą biorącym udział w tych wydarzeniach był premier Grecji Alexis Tsipras.
Fidel Castro, przywódca rewolucji kubańskiej i wieloletni dyktator tego kraju, zmarł 25 listopada. Miał 90 lat.

Radio Szczecin