Rzecznik resortu obrony USA Sean Parnell potwierdził w środę, że Pentagon zdecydował o zmniejszeniu liczby tzw. Brygadowych Zespołów Bojowych (BCT) stacjonujących w Europie z czterech do trzech. We wpisie na X dodał, że oznacza to m.in. "opóźnienie rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce".
Parnell podkreślił, że decyzja resortu obrony USA oznacza powrót „do poziomu z 2021 r.”. Rzecznik Pentagonu napisał też, że ostateczny rozkład wojsk USA w Europie będzie przedmiotem „dalszej analizy wymagań strategicznych i operacyjnych”. Dodał, że skutkiem zmniejszenia obecności amerykańskiej armii w Europie będzie również „tymczasowe opóźnienie rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce”, która – jak podkreślił – „jest wzorcowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych”.
„Polska okazała zarówno zdolności, jak i determinację do samoobrony. Inni sojusznicy NATO powinni pójść w jej ślady” - napisał rzecznik Pentagonu.
Zgodnie z treścią wpisu Parnella szef Pentagonu Pete Hegseth rozmawiał na ten temat we wtorek rano z szefem polskiego resortu obrony, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. We własnym oświadczeniu po tej rozmowie polski minister przekazał, że „żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła”. Hegseth miał też potwierdzić, że „Polska może liczyć na Stany Zjednoczone”.
Wiceprezydent USA J.D. Vance oświadczył we wtorek, że wstrzymanie rotacji brygady pancernej do Polski to „jedynie opóźnienie rotacji”. Zaznaczył, że nie podjęto decyzji o ostatecznym przeznaczeniu tych wojsk.
O obecności amerykańskich wojsk na wschodniej flance NATO rozmawiał we wtorek w Brukseli szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła z dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie (EUCOM), gen. Alexusem Grynkewichem oraz szefami obrony państw bałtyckich.
Premier Donald Tusk powiedział przed rozpoczęciem wtorkowego posiedzenia rządu, że „rząd stara się uzyskać informacje i wpływać na decyzje amerykańskich sojuszników”.
- Nasi amerykańscy sojusznicy muszą zrozumieć, jak ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski, Europy, Stanów Zjednoczonych, globalnego porządku jest ścisła i bardzo dobrze skoordynowana współpraca, w tym obecność wojsk amerykańskich w Polsce – podkreślił Tusk.
Szef polskiego rządu zapewnił w ubiegły piątek, że wraz z ministrem obrony są w kontakcie m.in. z gen. Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
- Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski - zapewniał wówczas Tusk.
Wypowiedź Parnella jest jak dotąd najbardziej klarownym wyjaśnieniem sytuacji o wstrzymaniu rozmieszczenia w Polsce brygady pancernej w ramach planowanej rotacji. Dochodzi do niej po pięciu dniach informacyjnego chaosu ze strony administracji USA i pogłoskach o nagłym wstrzymaniu przez Pentagon rotacji brygady pancernej z Teksasu do Polski.
Agencja Reutera poinformowała 15 maja, powołując się na dwóch anonimowych urzędników amerykańskich, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. żołnierzy USA do Polski. Stacja CNN podała natomiast, powołując się na źródła w tym samym ministerstwie, że decyzja o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była elementem działań mających na celu redukcję liczbę sił USA w Europie.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
„Polska okazała zarówno zdolności, jak i determinację do samoobrony. Inni sojusznicy NATO powinni pójść w jej ślady” - napisał rzecznik Pentagonu.
Zgodnie z treścią wpisu Parnella szef Pentagonu Pete Hegseth rozmawiał na ten temat we wtorek rano z szefem polskiego resortu obrony, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. We własnym oświadczeniu po tej rozmowie polski minister przekazał, że „żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła”. Hegseth miał też potwierdzić, że „Polska może liczyć na Stany Zjednoczone”.
Wiceprezydent USA J.D. Vance oświadczył we wtorek, że wstrzymanie rotacji brygady pancernej do Polski to „jedynie opóźnienie rotacji”. Zaznaczył, że nie podjęto decyzji o ostatecznym przeznaczeniu tych wojsk.
O obecności amerykańskich wojsk na wschodniej flance NATO rozmawiał we wtorek w Brukseli szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła z dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie (EUCOM), gen. Alexusem Grynkewichem oraz szefami obrony państw bałtyckich.
Premier Donald Tusk powiedział przed rozpoczęciem wtorkowego posiedzenia rządu, że „rząd stara się uzyskać informacje i wpływać na decyzje amerykańskich sojuszników”.
- Nasi amerykańscy sojusznicy muszą zrozumieć, jak ważna z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski, Europy, Stanów Zjednoczonych, globalnego porządku jest ścisła i bardzo dobrze skoordynowana współpraca, w tym obecność wojsk amerykańskich w Polsce – podkreślił Tusk.
Szef polskiego rządu zapewnił w ubiegły piątek, że wraz z ministrem obrony są w kontakcie m.in. z gen. Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
- Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski - zapewniał wówczas Tusk.
Wypowiedź Parnella jest jak dotąd najbardziej klarownym wyjaśnieniem sytuacji o wstrzymaniu rozmieszczenia w Polsce brygady pancernej w ramach planowanej rotacji. Dochodzi do niej po pięciu dniach informacyjnego chaosu ze strony administracji USA i pogłoskach o nagłym wstrzymaniu przez Pentagon rotacji brygady pancernej z Teksasu do Polski.
Agencja Reutera poinformowała 15 maja, powołując się na dwóch anonimowych urzędników amerykańskich, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. żołnierzy USA do Polski. Stacja CNN podała natomiast, powołując się na źródła w tym samym ministerstwie, że decyzja o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była elementem działań mających na celu redukcję liczbę sił USA w Europie.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
Dodaj komentarz 4 komentarze
Amerykanie polegają na Polsce, jako sojuszniku i swoje decyzje uzasadniają też tym, że Polska, jako "modelowy sojusznik" inwestuje w swoją obronność poprzez zbrojenia w ramach programu SAFE oraz zaangażowania krajowych środków z zysku NBP, co zapowiadał Nawrocki wespół z Glapińskim pod auspicjami Kaczyńskiego.
@ Jan Nowak-papciu, prawda jest taka,że twój rząd obraża nagminnie prezydenta największego mocarstwa,twój szef nazywa go publicznie ''ruskim agentem'' ,podobnie minister spraw zagranicznych. Kpią nawet przy popularnym aktorze. To jest dyplomacja? I chcecie potem,by on się kłaniał wam w pas i wykonywał to co się wam podoba? To w takim razie liczcie na Merza i tzw ''niemieckich przyjaciół'' ,którymi tak niedawno się zachwycałeś.
więc twierdzisz, że Trump i jego kamaryla kłamią mówiąc o Polsce, jako o "modelowym sojuszniku"?
Że się kierują jakimiś niskimi chęciami odwetu i zemsty "za obrazę majestatu"?!
Nisko ich cenisz. Oj, nisko! Ale za to po PiSowsku.
U was ciągle zasadą jest, że "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego"

Radio Szczecin