Budynek z mieszkaniami socjalnymi spłonął w Pyrzycach. Pożar, który wybuchł w sobotę przed południem gasiło kilkanaście jednostek straży pożarnej.
- Ogień pojawił się w jednym z mieszkań około 11.30. Z okna ulatywał gęsty dym. Chwilę później całe podwórko było ciemne. Zdążyliśmy uciec z budynku - mówi jedna z lokatorek.
W opinii części mieszkańców, dom można było uratować. - Tak się nie stało, bo strażacy nie byli przygotowani do gaszenia. Brak wody, problemy ze znalezieniem hydrantów. Tymczasem niedaleko jest rzeka i wodę można było z niej pompować. To była parodia - mówią mieszkańcy.
- W akcji gaśniczej wzięło udział 13 jednostek i wszyscy robili, co mogli - zapewnia asp. sztab. Andrzej Kuliś ze PSP w Pyrzycach.
Pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie, bo budynek był ocieplony watą, część konstrukcji była drewniana. - Budynek był łatwopalny i to było zgłaszane wielokrotnie. Nikt z miasta nie reagował. Tylko ściągali pieniądze za czynsz i oto są skutki - mówią mieszkańcy.
14 mieszkań doszczętnie spłonęło. Mieszkańcy budynku socjalnego przy ul. Niepodległości w Pyrzycach stracili cały dobytek. 53 osoby zamieszkają tymczasowo w internacie zespołu szkół w Pyrzycach. Przyczyna wybuchu ognia nie jest jeszcze znana.
Pogorzelcy dostaną zasiłki - zapowiedział w sobotę wieczorem wojewoda zachodniopomorski. Pieniądze Marcin Zydorowicz przekaże burmistrzowi Pyrzyc w poniedziałek. Wysokość przekazanej kwoty znana będzie, po oszacowaniu potrzeb przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Wojewoda przekazał już 26 łóżek polowych dla poszkodowanych, zakwaterowanych w internacie zespołu szkół rolniczych. Rodziny, które w pożarze utraciły mieszkania zostały również objęte pomocą psychologiczną.
W opinii części mieszkańców, dom można było uratować. - Tak się nie stało, bo strażacy nie byli przygotowani do gaszenia. Brak wody, problemy ze znalezieniem hydrantów. Tymczasem niedaleko jest rzeka i wodę można było z niej pompować. To była parodia - mówią mieszkańcy.
- W akcji gaśniczej wzięło udział 13 jednostek i wszyscy robili, co mogli - zapewnia asp. sztab. Andrzej Kuliś ze PSP w Pyrzycach.
Pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie, bo budynek był ocieplony watą, część konstrukcji była drewniana. - Budynek był łatwopalny i to było zgłaszane wielokrotnie. Nikt z miasta nie reagował. Tylko ściągali pieniądze za czynsz i oto są skutki - mówią mieszkańcy.
14 mieszkań doszczętnie spłonęło. Mieszkańcy budynku socjalnego przy ul. Niepodległości w Pyrzycach stracili cały dobytek. 53 osoby zamieszkają tymczasowo w internacie zespołu szkół w Pyrzycach. Przyczyna wybuchu ognia nie jest jeszcze znana.
Pogorzelcy dostaną zasiłki - zapowiedział w sobotę wieczorem wojewoda zachodniopomorski. Pieniądze Marcin Zydorowicz przekaże burmistrzowi Pyrzyc w poniedziałek. Wysokość przekazanej kwoty znana będzie, po oszacowaniu potrzeb przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Wojewoda przekazał już 26 łóżek polowych dla poszkodowanych, zakwaterowanych w internacie zespołu szkół rolniczych. Rodziny, które w pożarze utraciły mieszkania zostały również objęte pomocą psychologiczną.
- Ogień pojawił się w jednym z mieszkań około 11.30. Z okna ulatywał gęsty dym. Chwilę później całe podwórko było ciemne. Zdążyliśmy uciec z budynku - mówi jedna z lokatorek.
- Strażacy nie byli przygotowani do gaszenia. Brak wody, problemy ze znalezieniem hydrantów. Tymczasem niedaleko jest rzeka i wodę można było z niej pompować. To była parodia - mówią mieszkańcy.
- W akcji gaśniczej wzięło udział 13 jednostek i wszyscy robili, co mogli - zapewnia asp. sztab. Andrzej Kuliś ze PSP w Pyrzycach.
- Budynek był łatwopalny i to było zgłaszane wielokrotnie. Nikt z miasta nie reagował. Tylko ściągali pieniądze za czynsz i oto są skutki - mówią mieszkańcy.

Radio Szczecin