By dziki nie były problemem w tym roku w Szczecinie, trzeba zmniejszyć ich populacje od 800 do 1200 sztuk - uważa Ryszard Czeraszkiewicz z firmy Wilde-Game, która zajmuje się na zlecenie magistratu odłowem dzikich zwierząt.
Dziki są coraz większym problemem, chodzi zarówno o bezpieczeństwo jak i straty w uprawach, trwa zbiórka podpisów wśród działkowców, by odpowiednie służby zezwoliły na dodatkową redukcję. Pod petycją w tej sprawie podpisało się już m.in. 11 prezesów szczecińskich ogrodów działkowcy, m.in. prezes ROD "Kotwiczna" Zbigniew Hajduś.
- Byłem świadkiem ataku dużego dzika, który staranował ogrodzenie panelowe i umożliwił wejście stadu dzików na działkę. Uważam, że problem dzików narasta i teraz jesteśmy postawieni pod ścianą - powiedział Hajduś.
- Wokół redukcji dzików narosło wiele mitów i niepotrzebnych emocji, potrzebny jest jednak okrągły stół z udziałem m.in przedstawicieli samorządu, służb mundurowych czy inspekcji weterynarii - mówił w piątek w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji" Ryszard Czeraszkiewicz. - Nie eliminować go do zera, tylko ograniczać. Oczywiście nie możemy tego robić w atmosferze składanych petycji "Stop rzezi dzików". Każdy wie, że np. szczury muszą być eliminowane. Kogoś, kto eliminuje szczury, nazywa się szczurołapem. Jak ktoś odstrzeli dzika, to się go nazywa rzeźnikiem. To jest nieuczciwe.
W ubiegłym roku populację dzików w Szczecinie zmniejszono o ponad 350 osobników. Szacuje się, że teraz jest ich około czterystu, pod koniec roku jednak może być kilkukrotnie więcej. Zdaniem Czeraszkiewicza, bezpieczna liczba to 150 sztuk.
- Byłem świadkiem ataku dużego dzika, który staranował ogrodzenie panelowe i umożliwił wejście stadu dzików na działkę. Uważam, że problem dzików narasta i teraz jesteśmy postawieni pod ścianą - powiedział Hajduś.
- Wokół redukcji dzików narosło wiele mitów i niepotrzebnych emocji, potrzebny jest jednak okrągły stół z udziałem m.in przedstawicieli samorządu, służb mundurowych czy inspekcji weterynarii - mówił w piątek w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji" Ryszard Czeraszkiewicz. - Nie eliminować go do zera, tylko ograniczać. Oczywiście nie możemy tego robić w atmosferze składanych petycji "Stop rzezi dzików". Każdy wie, że np. szczury muszą być eliminowane. Kogoś, kto eliminuje szczury, nazywa się szczurołapem. Jak ktoś odstrzeli dzika, to się go nazywa rzeźnikiem. To jest nieuczciwe.
W ubiegłym roku populację dzików w Szczecinie zmniejszono o ponad 350 osobników. Szacuje się, że teraz jest ich około czterystu, pod koniec roku jednak może być kilkukrotnie więcej. Zdaniem Czeraszkiewicza, bezpieczna liczba to 150 sztuk.
Pod petycją w tej sprawie podpisało się już m.in. 11 prezesów szczecińskich ogrodów działkowcy, m.in. prezes ROD "Kotwiczna" Zbigniew Hajduś.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Pudelek koło plotka.
Fanka dziczyzny ... celebrytka Maja Ostaszewska.
Gdzie mozna zlozyc podpis o odstzal dzikow?. To jest tragedia, co dzieje sie z tymi dzikami. One mają większe prawa niz ludzie?, jest jest Krzystek i dbanie o bezpieczenstwo wracających z pracy komunikacją miejską?. Np. Pomorzany, Wyspa Pucka, Gumience.
Moze odstrzelic tez glupote i myslenie osob broniących prawa dziczyzny.

Radio Szczecin
