Kolejny miejsce z historią znika z mapy Szczecina. Właśnie zamknięty został sklep "Małe Zoo", który od ponad 60 lat działał przy al. Wyzwolenia.
O przyczynach tej decyzji mówiła naszemu reporterowi kierowniczka sklepu - Dorota Miedkowska.
- Bardzo mocno na nasze obroty wpłynęła niestety pandemia. W ubiegłym roku z miesiąca na miesiąc odczuwaliśmy to bardzo dotkliwie. Aż w końcu zapadła decyzja o niestety zamknięciu ze względów ekonomicznych - mówi kierowniczka.
Na szczęście zwierzęta znalazły nowe domy.
- Wszystkie zwierzęta znalazły nabywców przed zamknięciem. W zasadzie wielu klientów pod koniec naszej wyprzedaży było rozczarowanych, że nie ma ryb, ptaków, gryzoni - mówi Miedkowska.
Trudno rozstawać się z klientami, którzy od wielu lat przychodzili do sklepu żeby kupić lub chociażby popatrzeć na egzotyczne zwierzęta - dodaje kierowniczka sklepu.
- Wszystkim naszym klientom chciałam serdecznie podziękować za to, że byli wieloletnimi klientami. Za miłe słowa, jakie usłyszeliśmy na sam koniec. Rozpacz w wielu oczach, że już nie będzie tego sklepu. Za to wszystko państwu serdecznie dziękuję - mówi Dorota Miedkowska.
"Małe Zoo" przy alei Wyzwolenia działało od 1959 roku. Lokal należy do miasta i na razie nie wiadomo jaka działalność będzie w nim prowadzona.
- Bardzo mocno na nasze obroty wpłynęła niestety pandemia. W ubiegłym roku z miesiąca na miesiąc odczuwaliśmy to bardzo dotkliwie. Aż w końcu zapadła decyzja o niestety zamknięciu ze względów ekonomicznych - mówi kierowniczka.
Na szczęście zwierzęta znalazły nowe domy.
- Wszystkie zwierzęta znalazły nabywców przed zamknięciem. W zasadzie wielu klientów pod koniec naszej wyprzedaży było rozczarowanych, że nie ma ryb, ptaków, gryzoni - mówi Miedkowska.
Trudno rozstawać się z klientami, którzy od wielu lat przychodzili do sklepu żeby kupić lub chociażby popatrzeć na egzotyczne zwierzęta - dodaje kierowniczka sklepu.
- Wszystkim naszym klientom chciałam serdecznie podziękować za to, że byli wieloletnimi klientami. Za miłe słowa, jakie usłyszeliśmy na sam koniec. Rozpacz w wielu oczach, że już nie będzie tego sklepu. Za to wszystko państwu serdecznie dziękuję - mówi Dorota Miedkowska.
"Małe Zoo" przy alei Wyzwolenia działało od 1959 roku. Lokal należy do miasta i na razie nie wiadomo jaka działalność będzie w nim prowadzona.
Dodaj komentarz 10 komentarzy
! o nie MAŁE ZOOO ! wróć !
Pandemia przyspieszyła tylko to co było nieuchronne. Osprzęt do hodowli zwierząt a sklepie był sporo droższy niż ten sam w internecie, zwierzęta lepiej kupić od prywatnego miłośnika. Gdyby nie covid zamknęli by za kilka lat.
Idealne miejsce na kolejną Żabkę w okolicy ; i charakter sklepu - przynajmniej z nazwy zostanie utrzymany ;)
Źle nie życzę przedsiębiorcom, zwłaszcza w tak ciężkich czasach, ale z powodu zamknięcia sklepu zoologicznego zawsze będę szczęśliwy :)
Przykro bardzo. Na zawsze sentyment do tego miejsca pozostanie. Mam od Was 2 kochane świnki morskie od ok 3 lat
Chcę poruszyć temat wykorzystywania socjotechnik stosowanych do manipulacji tłumem, w tym wypadku używania fałszywych, niezgodnych z rzeczywistością zwrotów przez np. mainstreamowe media, które odgrywają olbrzymią rolę w celu zastraszenia plebsu, podtrzymania sztucznie stanu psychozy...
Chodzi mi oczywiście, ostatnio bardzo modny i nachalnie używany zwrot, ZAKAŻENIE, ZAKAŻONYCH ...
zwróćcie uwagę, że tak jak grypa, która przestała dosłownie istnieć, słowo bardzo podobne, czyli ZARAŻONY również straciło miejsce bytu...
Dlaczego?
Otóż bardzo ważnym elementem socjotechniki, jest utrzymanie odpowiedniego napięcia emocjonalnego, słowo "zarażony" ma dużo mniejszą wartość emocjonalną, od słowa "zakażony", poza tym, słowa zarażony można użyć jak najbardziej w pozytywnym! znaczeniu, a to z kolei może doprowadzić do tego, że zlekceważycie, te emocjonalne słowo, albo co gorsza, zaczniecie samodzielnie na ten temat myśleć... zarazić więc możemy się od kogoś dobrym nastrojem, możemy się zarazić od kogoś uśmiechem, możemy się zarazić ziewaniem... kurczę, przecież im nie chodzi o to, żeby mieć dobry nastrój, żeby prawidłowo odbierać otaczającą rzeczywistość, nie o to chodzi władzy!!! Jak to?
nie powiemy, że można się od kogoś zakazić uśmiechem albo zakaziłeś mnie dobrym humorem...no jak to brzmi :-D ...
A więc co te dwa słowa, bardzo podobne do siebie faktycznie znaczą, pewnie wielu z was myśli że te dwa różne słowa, regułkę mają tą samą .... jednak nie!
Pedantów naturalnie odsyłam do encyklopedii medycznej, również niedowiarków, reszcie opiszę prostym językiem, co te dwa słowa znaczą, tak więc:
Zarażony to człowiek, w którego organizm wtargnął np. wirus, lecz układ immunologiczny czyli układ odpornościowy jest w trakcie eliminacji tego zagrożenia dla organizmu. Osoba zarażona, zainfekowana, może zarażać inne osoby, nie mając żadnych objawów chorobowych lub kompletnie niezauważalne (znacie to skądś??? ;-) )
teraz
Zakażony to w wielkim skrócie, osoba której układ immunologiczny, odpornościowy został już pokonany, czyli krótko mówiąc, osoba najzwyczajniej w świecie chora, z zewnętrznymi objawami, która potrzebuje środków pomocniczych do zwalczania infekcji...
Dla pełnego obrazu sytuacji, kilka danych również ze stron who
W organizmie człowieka żyje, przebywa o wiele więcej wirusów i bakterii, niż człowiek ma komórek we własnym ciele!!! To znaczy że jesteśmy zarażeni cały czas... Śmiertelność akurat tego koronawirusa, to max 20% śmiertelności wirusa grypy!!! Potworne prawda?... Więc po co to???
Zakażają was pesymizmem, wrogością do drugiego człowieka, ciągłym strachem przed nieznanym i niewidocznym...a prawdziwie zakażonych tym wirusem, jest co najwyżej 0,1% populacji Polaków, z których jeszcze około 70% normalnie przeżyje... tak wygląda brutalna prawda!!!
I nigdy z was nawet nie dostrzega że tu nie chodzi o małe zoo, to jedynie przykład...
Spokojnie plebsie ...dziś oni jutro wy
Jak mawiał nasz Fredro:
socjalizm każdemu równo nosa utrze... Bogatych zdusi jutro, a biednych pojutrze
:( smutne. Pandemia przyspiesz to co nieuniknione - czyli zmiany. Codzienność zaczyna "żyć" w przestrzeni wirtualnej. Wszystkiego dobrego życzę!
Sklep legenda ale tylko z powodu że był przez ponad 30 lat jedynym w mieście i do tego w centrum. Po 90 roku powstało wiele tego typu i wiele upadło ... Kiedyś za szarego PRL-u posiadanie akwarium z kolorowymi rybkami było namiastką luksusu ; dzieci wtedy uwielbiały się wymieniać rybkami , roślinkami czy wymyślnymi skałkami dla rybek. Dziś dzieci zdecydowanie wolą smartfona a i asortyment sklepów zoologicznych głównie składa się z klatek, legowisk ,smycz czy karm... czyli głównie tego co można kupić w internecie za tańsze kwoty o porównywalnej (PRC) jakości. Życie !
4 lata przed powstaniem tego sklepu urodziłem się nad nim na 2 piętrze. To miejsce było niepisanym członkiem nie tylko mojej rodziny, ale innych mieszkańców przy al. Wyzwolenia 5 (wcześniej Jaromira13). Nie było powrotu ze szkoły, żeby choć na chwilę, mimo że stygnął obiad, nie zajrzeć do środka i przyjrzeć się z bliska cudom przyrody. Z biegiem czasu znikały wszystkie, tak bardzo charakterystyczne sklepy w pobliżu. Nie ma Cepelii, nie ma Orientu, spożywczej Agaty po drugiej stronie, Kazika tuż obok. Cóż, takie czasy. Zamknięcie Małego Zoo to wielki cios w serce dla wszystkich wiekowych (i nie tylko) mieszkańców naszego miasta. To był mały, ale bardzo wielki sklep. A może, ratując co się jeszcze uda uratować, powołać fundację, która swoim działaniem mogłaby przywrócić to historyczne miejsce? Będę pierwszy, który dołączy do inicjatywy.

Radio Szczecin