U 150 dzieci rocznie diagnozowany jest guz mózgu. Chodzi o pacjentów szpitala Zdroje w Szczecinie.
To obok białaczek najczęściej występujące nowotwory. Jednak taka diagnoza to nie wyrok.
- Małych pacjentów można z powodzeniem leczyć - mówi dr n. med. Łukasz Madany, lekarz kierujący Oddziałem Klinicznym Neurochirurgii Dziecięcej szpitala "Zdroje" w Szczecinie. - Nowocześnie zaplanowane i przeprowadzone leczenie operacyjne oraz onkologiczne daje dużą szansę na wyleczenie wielu z tych dzieci i powrót do normalnego funkcjonowania.
Tak było między innymi w przypadku 9-letniej Julii. Dziewczyna marzyła, by zostać muzykiem. Zachorowała w sierpniu ubiegłego roku. Skarżyła się na podwójne widzenie, zdarzały się utraty równowagi. Rezonans magnetyczny głowy wykazał rozległego guza mózgu. Julia przeszła wielogodzinną operację.
- Już miesiąc po niej mogła zagrać na swoim ulubionym instrumencie, czyli flecie - mówi dr n. med. Marek Lickendorf, neurochirurg prowadzący leczenie dziewczynki. - Historia Julki jest dla nas lekarzy operujących, a także dla nas onkologów leczących później dzieci zastrzykiem wiary w sens tego, co robimy. Obracamy się bowiem w rzeczywistości, gdzie pomimo sukcesu operacyjnego i stosowanego leczenia chemioterapeutycznego dzieciom nie zawsze udaje się z chorobą. W przypadku łagodnych guzów całkowite usunięcie, praktycznie równa się całkowitemu wyleczeniu.
Rok później dziewczynka startowała już w ważnych konkursach muzycznych.
- Małych pacjentów można z powodzeniem leczyć - mówi dr n. med. Łukasz Madany, lekarz kierujący Oddziałem Klinicznym Neurochirurgii Dziecięcej szpitala "Zdroje" w Szczecinie. - Nowocześnie zaplanowane i przeprowadzone leczenie operacyjne oraz onkologiczne daje dużą szansę na wyleczenie wielu z tych dzieci i powrót do normalnego funkcjonowania.
Tak było między innymi w przypadku 9-letniej Julii. Dziewczyna marzyła, by zostać muzykiem. Zachorowała w sierpniu ubiegłego roku. Skarżyła się na podwójne widzenie, zdarzały się utraty równowagi. Rezonans magnetyczny głowy wykazał rozległego guza mózgu. Julia przeszła wielogodzinną operację.
- Już miesiąc po niej mogła zagrać na swoim ulubionym instrumencie, czyli flecie - mówi dr n. med. Marek Lickendorf, neurochirurg prowadzący leczenie dziewczynki. - Historia Julki jest dla nas lekarzy operujących, a także dla nas onkologów leczących później dzieci zastrzykiem wiary w sens tego, co robimy. Obracamy się bowiem w rzeczywistości, gdzie pomimo sukcesu operacyjnego i stosowanego leczenia chemioterapeutycznego dzieciom nie zawsze udaje się z chorobą. W przypadku łagodnych guzów całkowite usunięcie, praktycznie równa się całkowitemu wyleczeniu.
Rok później dziewczynka startowała już w ważnych konkursach muzycznych.

Radio Szczecin