W ringu waleczność, a poza linami specyficzne poczucie humoru. Tak Edward Król, szczeciński trener boksu wspomina swojego kolegę śp. Grzegorza Skrzecza.
Razem jeszcze jako zawodnicy brali udział w ogólnopolskiej lidze boksu w latach 70. Natomiast później już jako trenerzy spotykali się na turniejach. Skrzecz swoją karierę zapisał jako olimpijczyk, brązowy medalista Mistrzostw Świata i Europy oraz dwukrotny triumfator Turnieju im. Feliksa Stamma.
Poza tym pięściarz miał też epizody kinowe. Zagrał m.in. kucharza w filmie "Sztos" czy policjanta w filmie "Chłopaki nie płaczą". - Bardzo sympatyczny. Wszyscy go lubili. Miał specyficzne poczucie humoru, ale do akceptacji. Miał epizody, mnie namawiał. Mówił, że mam twarz bandziora i mówił, że kiedyś może coś nakręcimy. Długo społeczeństwo sportowe nie zapomni jego osobowości - powiedział Król.
Grzegorz Skrzecz zmarł nagle, w wieku 65 lat. Król i Skrzecz mieli spotkać się w marcu na turnieju.
Poza tym pięściarz miał też epizody kinowe. Zagrał m.in. kucharza w filmie "Sztos" czy policjanta w filmie "Chłopaki nie płaczą". - Bardzo sympatyczny. Wszyscy go lubili. Miał specyficzne poczucie humoru, ale do akceptacji. Miał epizody, mnie namawiał. Mówił, że mam twarz bandziora i mówił, że kiedyś może coś nakręcimy. Długo społeczeństwo sportowe nie zapomni jego osobowości - powiedział Król.
Grzegorz Skrzecz zmarł nagle, w wieku 65 lat. Król i Skrzecz mieli spotkać się w marcu na turnieju.

Radio Szczecin