Niedawno Francja, chwile wcześniej Czechy, a jeszcze wcześniej Chorwacja - to tylko niektóre bliskie nam państwa, przez które przeszła fala protestów w związku tematem podwyższenia wieku emerytalnego.
Prezydent Francji Emanuel Macron nie ustąpił, w Czechach sprawa ma wyjaśnić się do końca roku z kolei chorwacki rząd najpierw nakazał pracować dłużej ale później się z tego wycofał. W Polsce obywatele dostali szanse wypowiedzieć się w referendum. Tego dotyczyć będzie bowiem drugie pytanie na karcie do głosowania, jaką będziemy mogli pobrać 15 października w lokalach wyborczych. Choć stosunkowo niedawno - bo 10 lat temu był już przypadek, przez który można odmienić wiek emerytalny. Wówczas większość parlamentarna PO-PSL przegłosowała podwyższenie wieku emerytalnego, z 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn do 67 lat dla wszystkich. A ówczesny prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowe prawo. Dwa lata później sprawa stanęła na prezydenckiej debacie wyborczej.
Bo przecież co jest największym problemem ludzi starszych - mówił Bronisław Komorowski. - To jest problem ich emerytur. Pan poseł i jego ugrupowanie chciało cofnąć reformę emerytalną, a więc skazać polskich emerytów na to, że ich emerytury się zmniejszą, albo skazać młodych ludzi pracujących, że będą musieli już od roku 2016 płacić składkę ZUS o 500 złotych większą. Emeryci mają prawo do godziwych, do dobrych emerytur, mają prawo do spokojnego funkcjonowania. Proszę zwrócić uwagę, że mamy o wiele dłuższy już czas życia w Polsce i do tego trzeba się przystosować. Polska przeżywa kryzys demograficzny.
A Andrzej Duda odpowiadał. - Cały czas ta sama śpiewka o tym, że ludzie mogą dłużej pracować, powinni dłużej pracować. Panie prezydencie, ludzie, ci zwykli ludzie, z którymi ja rozmawiam, których spotykam tysiące w całej Polsce, mówią do mnie, że oni nie chcą pracować aż do śmierci, bo oni bardzo często pracują nad siły. Taka jest dzisiaj prawda. Polacy pracują. Są na drugim miejscu pod względem ciężaru pracy w Europie. To nie politycy mają decydować o tym, jaka będzie przyszłość narodu. To naród powinien decydować o swojej przyszłości. Państwo złamaliście w tym zakresie obietnice wyborcze i pan prezydent obietnice z 2010 roku i pański kolega partyjny Donald Tusk W 2011 roku, zaraz po wyborach parlamentarnych Platforma wspólnie z PSL podwyższyła w Polsce wiek emerytalny przymusowo, a pan prezydent tą ustawę podpisał, wbrew wnioskowi o referendum, wbrew protestom społecznym. Ludzie nie chcą pracować aż do śmierci, panie prezydencie. Ludzie chcą mieć godny, spokojny wiek, tak żeby mogli pomóc dzieciom swoim choćby w wychowaniu wnuków. Miejsca ustąpić dla tych, którzy czekają dzisiaj na pracę.
Prezydentem został Andrzej Duda, później większość sejmową stworzyła Zjednoczona Prawica i w 2016 roku znów wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Nowe stare prawo poparł jeszcze klub parlamentarny Kukiz'15, a większość posłów PO i Nowoczesnej było przeciw. Natomiast PSL wstrzymało się od głosu.
Bo przecież co jest największym problemem ludzi starszych - mówił Bronisław Komorowski. - To jest problem ich emerytur. Pan poseł i jego ugrupowanie chciało cofnąć reformę emerytalną, a więc skazać polskich emerytów na to, że ich emerytury się zmniejszą, albo skazać młodych ludzi pracujących, że będą musieli już od roku 2016 płacić składkę ZUS o 500 złotych większą. Emeryci mają prawo do godziwych, do dobrych emerytur, mają prawo do spokojnego funkcjonowania. Proszę zwrócić uwagę, że mamy o wiele dłuższy już czas życia w Polsce i do tego trzeba się przystosować. Polska przeżywa kryzys demograficzny.
A Andrzej Duda odpowiadał. - Cały czas ta sama śpiewka o tym, że ludzie mogą dłużej pracować, powinni dłużej pracować. Panie prezydencie, ludzie, ci zwykli ludzie, z którymi ja rozmawiam, których spotykam tysiące w całej Polsce, mówią do mnie, że oni nie chcą pracować aż do śmierci, bo oni bardzo często pracują nad siły. Taka jest dzisiaj prawda. Polacy pracują. Są na drugim miejscu pod względem ciężaru pracy w Europie. To nie politycy mają decydować o tym, jaka będzie przyszłość narodu. To naród powinien decydować o swojej przyszłości. Państwo złamaliście w tym zakresie obietnice wyborcze i pan prezydent obietnice z 2010 roku i pański kolega partyjny Donald Tusk W 2011 roku, zaraz po wyborach parlamentarnych Platforma wspólnie z PSL podwyższyła w Polsce wiek emerytalny przymusowo, a pan prezydent tą ustawę podpisał, wbrew wnioskowi o referendum, wbrew protestom społecznym. Ludzie nie chcą pracować aż do śmierci, panie prezydencie. Ludzie chcą mieć godny, spokojny wiek, tak żeby mogli pomóc dzieciom swoim choćby w wychowaniu wnuków. Miejsca ustąpić dla tych, którzy czekają dzisiaj na pracę.
Prezydentem został Andrzej Duda, później większość sejmową stworzyła Zjednoczona Prawica i w 2016 roku znów wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Nowe stare prawo poparł jeszcze klub parlamentarny Kukiz'15, a większość posłów PO i Nowoczesnej było przeciw. Natomiast PSL wstrzymało się od głosu.

Radio Szczecin