Jest akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie, który z nożem napadł na ratownika medycznego w szczecińskim szpitalu. Prokuratura oskarża 64-letniego Grzegorza M. o trzy przestępstwa.
Na początku czerwca ubiegłego roku Grzegorz M. został przywieziony do szczecińskiego Szpitala Wojskowego z raną głowy. Lekarz udzielił mu pomocy, mężczyzna miał czekać na badanie.
Zaczął jednak krzyczeć i agresywnie się zachowywać - był nietrzeźwy.
Ratownicy medyczni przypięli go pasami do łóżka. Wyzwolił się z nich w środku nocy i przeszedł do sąsiedniego pokoju; była tam pielęgniarka, której zaczął grozić śmiercią trzymając w ręku nóż.
Uderzył ją dłonią w głowę. Kobiecie udało się uciec, ale napastnik pobiegł za nią. Wszedł do kolejnej sali i zranił nożem ratownika, który się tam znajdował. W innym pokoju napastnik znalazł pielęgniarkę i salową, którym groził nożem krzycząc, że je zabije, jeśli nie wypuszczą go ze szpitala.
Kobiety pozwoliły mu wyjść na dziedziniec. Wkrótce przyjechał patrol policji, funkcjonariusze obezwładnili agresora.
Podczas przesłuchania Grzegorz M. zeznawał, że chciał tylko "pogrozić" pielęgniarkom.
Teraz może trafić do więzienia na 15 lat, a grozi mu nawet dożywocie.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Zaczął jednak krzyczeć i agresywnie się zachowywać - był nietrzeźwy.
Ratownicy medyczni przypięli go pasami do łóżka. Wyzwolił się z nich w środku nocy i przeszedł do sąsiedniego pokoju; była tam pielęgniarka, której zaczął grozić śmiercią trzymając w ręku nóż.
Uderzył ją dłonią w głowę. Kobiecie udało się uciec, ale napastnik pobiegł za nią. Wszedł do kolejnej sali i zranił nożem ratownika, który się tam znajdował. W innym pokoju napastnik znalazł pielęgniarkę i salową, którym groził nożem krzycząc, że je zabije, jeśli nie wypuszczą go ze szpitala.
Kobiety pozwoliły mu wyjść na dziedziniec. Wkrótce przyjechał patrol policji, funkcjonariusze obezwładnili agresora.
Podczas przesłuchania Grzegorz M. zeznawał, że chciał tylko "pogrozić" pielęgniarkom.
Teraz może trafić do więzienia na 15 lat, a grozi mu nawet dożywocie.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin