Rodzice uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia skarżą się wojewodzie na nieprawidłowości w trybie powołania nowego dyrektora szkoły. Piszą też list otwarty do szczecińskich radnych, w którym dają wyraz swojemu niezadowoleniu ze sposobu potraktowania ich podczas ubiegłotygodniowej sesji w magistracie.
Zdaniem Rady Rodziców, wojewoda powinien zająć się kwestią rozpisanego konkursu na dyrektora szkoły. Stanął do niego jeden kandydat, Paweł Majewski, dotychczasowy szef placówki, popierany przez większość rodziców i nauczycieli. Konkursu jednak nie wygrał, protestujący uważają, że stało się tak dzięki celowym uchybieniom urzędników z Wydziału Oświaty, którym miało zależeć na tym, aby Majewski dyrektorem nie został.
Rodzice skarżą się też na bezczynność Rady Miasta, która, jak twierdzą, ma uprawnienia kontrolne w tej sprawie, ale z nich nie skorzystała.
W liście otwartym do radnych rodzice wyrażają również oburzenie tym, co stało się podczas zeszłotygodniowej sesji Rady Miasta. Jak piszą: "Nasz smutek wzbudziła postawa Przewodniczącego Rady Miasta Szczecina, Pana Bazylego Barana, którego wypowiedzi i sposób prowadzenia obrad, jednoznacznie świadczyły o poparciu jednej ze stron sporu".
Baran nazwał rodziców "grupą krzykaczy" i zdecydowanie protestował przeciwko podpisywaniu przez nastoletnich uczniów listy z poparciem dla Majewskiego. W odpowiedzi czytamy, że "zarzut był cyniczny (...), a nasze nastoletnie pociechy świadomie i z zaangażowaniem podpisywały się pod listem poparcia dla lubianego i szanowanego nauczyciela".
List otwarty trafił do wszystkich szczecińskich radnych.
Rodzice skarżą się też na bezczynność Rady Miasta, która, jak twierdzą, ma uprawnienia kontrolne w tej sprawie, ale z nich nie skorzystała.
W liście otwartym do radnych rodzice wyrażają również oburzenie tym, co stało się podczas zeszłotygodniowej sesji Rady Miasta. Jak piszą: "Nasz smutek wzbudziła postawa Przewodniczącego Rady Miasta Szczecina, Pana Bazylego Barana, którego wypowiedzi i sposób prowadzenia obrad, jednoznacznie świadczyły o poparciu jednej ze stron sporu".
Baran nazwał rodziców "grupą krzykaczy" i zdecydowanie protestował przeciwko podpisywaniu przez nastoletnich uczniów listy z poparciem dla Majewskiego. W odpowiedzi czytamy, że "zarzut był cyniczny (...), a nasze nastoletnie pociechy świadomie i z zaangażowaniem podpisywały się pod listem poparcia dla lubianego i szanowanego nauczyciela".
List otwarty trafił do wszystkich szczecińskich radnych.

Radio Szczecin
