Policja i prawdopodobnie śledczy będą wyjaśniać sprawę wycieku danych osobowych w Szczecińskim Centrum Świadczeń. Jak potwierdza dyrekcja SCŚ, jeden z zatrudnionych miał udostępnić listę nazwisk i wysokość zarobków członków załogi.
Winni zostali już otrzymali nagany, teraz dyrekcja przygotowuje doniesienie do prokuratury w tej sprawie. Sekretarz miasta Ryszard Słoka powiadomił policję.
A to tylko epilog długiej historii, która zaczęła się od doniesień o mobbingu w SCŚ. Informację o rzekomych szykanach otrzymali szczecińscy radni. Wiceprzewodniczący rady miasta Artur Szałabawka mówi wprost. - Tam jest normalny mobbing - .
Nikt z załogi oficjalnie tego nie potwierdza - mówi dyrektor Wydziału Zdrowia w magistracie i przełożona szefowej SCŚ Małgorzata Olejnik. - Wręcz przeciwnie, pracownicy zgłaszają, że dobrze im się funkcjonuje w tej jednostce. -
Zarzuty odpiera też sama zainteresowana, dyrektor SCŚ Joanna Błachowiak Kurbiel. - Moi pracownicy są awansowani, dostają premie, nagrody, uczęszczają na studia podyplomowe ułatwiające im pracę. -
By rozwiać wszelkie wątpliwości magistrat przeprowadził anonimową ankietę wśród pracowników. Wyniki poznamy za kilka dni
A to tylko epilog długiej historii, która zaczęła się od doniesień o mobbingu w SCŚ. Informację o rzekomych szykanach otrzymali szczecińscy radni. Wiceprzewodniczący rady miasta Artur Szałabawka mówi wprost. - Tam jest normalny mobbing - .
Nikt z załogi oficjalnie tego nie potwierdza - mówi dyrektor Wydziału Zdrowia w magistracie i przełożona szefowej SCŚ Małgorzata Olejnik. - Wręcz przeciwnie, pracownicy zgłaszają, że dobrze im się funkcjonuje w tej jednostce. -
Zarzuty odpiera też sama zainteresowana, dyrektor SCŚ Joanna Błachowiak Kurbiel. - Moi pracownicy są awansowani, dostają premie, nagrody, uczęszczają na studia podyplomowe ułatwiające im pracę. -
By rozwiać wszelkie wątpliwości magistrat przeprowadził anonimową ankietę wśród pracowników. Wyniki poznamy za kilka dni

Radio Szczecin