Legendarny "człowiek śniegu" istnieje - donosi rosyjska telewizja NTV. Dziennikarze relacjonują, że grupa poszukiwaczy na Kaukazie sfilmowała stworzenie podobne do dużej małpy lub niedźwiedzia - informuje Rzeczpospolita.
Internauci podejrzewają jednak, że to nie epokowe odkrycie, a akcja reklamowa lub jeszcze efekty posylwestrowych zabaw.
Jednym z uczestników wyprawy był bowiem właściciel pobliskiego schroniska turystycznego. Zdaniem komentatorów doniesienia o yeti to jego sposób na ściągnięcie gości do pensjonatu. Tym bardziej, że jak zwykle w takich przypadkach obraz uchwycony na filmie jest niewyraźny i równie dobrze postacią mógłby być rosły mężczyzna w futrze.
Poszukiwacze jednak zaklinają się, że mówią prawdę i na dowód pokazują fragment filmu, na którym robią gipsowy odlew odcisku stopy stwora. Ma z niego wynikać miedzy innymi, że ważył on nie mniej niż 200 kilogramów. Dla internautów to jednak także zbyt mało. Jeden z nich napisał: "po noworocznym pijaństwie co drugi wygląda jak yeti".
Jednym z uczestników wyprawy był bowiem właściciel pobliskiego schroniska turystycznego. Zdaniem komentatorów doniesienia o yeti to jego sposób na ściągnięcie gości do pensjonatu. Tym bardziej, że jak zwykle w takich przypadkach obraz uchwycony na filmie jest niewyraźny i równie dobrze postacią mógłby być rosły mężczyzna w futrze.
Poszukiwacze jednak zaklinają się, że mówią prawdę i na dowód pokazują fragment filmu, na którym robią gipsowy odlew odcisku stopy stwora. Ma z niego wynikać miedzy innymi, że ważył on nie mniej niż 200 kilogramów. Dla internautów to jednak także zbyt mało. Jeden z nich napisał: "po noworocznym pijaństwie co drugi wygląda jak yeti".

Radio Szczecin