Jedna osoba zginęła w pożarze Domu Pomocy Społecznej w Przytocku w powiecie słupskim. Zatrzymano mężczyznę, który mógł się przyczynić do wywołania pożaru. Trwa dogaszanie budynku.
Ewakuowano 90 osób, w tym 10 dzieci. To mieszkańcy DPS-u i personel. Ogień gasiło 16 zastępów straży pożarnej.
Młodszy kapitan Piotr Basarab z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku mówił w TVP Info, że pożar został już opanowany i ugaszony. Obecnie strażacy oddymiają pomieszczenia i zabezpieczają obiekt. Jak dodał, mimo resuscytacji nie udało się uratować życia jednego z podopiecznych DPS-u.
Rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Słupsku Jakub Bagiński powiedział Radiu Koszalin, że ogień objął poddasze jednego z budynków, z którego ewakuowano 13 osób. Jedna z osób została wyniesiona nieprzytomna z budynku i mimo prób reanimacji zmarła. Był to 55-letni mężczyzna.
Jakub Bagiński przekazał, że zatrzymana został jeden z pensjonariuszy. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy mógł on się przyczynić do wybuchu pożaru.
Pozostali ewakuowani, rozlokowani w sąsiednich budynkach, są bezpieczni. Po zakończeniu akcji strażacy zdecydują, czy powrócą oni do DPS-u, którego konstrukcja nie została naruszona. Jest jednak duże zadymienie i być może będą musieli poczekać.
Młodszy kapitan Piotr Basarab z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku mówił w TVP Info, że pożar został już opanowany i ugaszony. Obecnie strażacy oddymiają pomieszczenia i zabezpieczają obiekt. Jak dodał, mimo resuscytacji nie udało się uratować życia jednego z podopiecznych DPS-u.
Rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Słupsku Jakub Bagiński powiedział Radiu Koszalin, że ogień objął poddasze jednego z budynków, z którego ewakuowano 13 osób. Jedna z osób została wyniesiona nieprzytomna z budynku i mimo prób reanimacji zmarła. Był to 55-letni mężczyzna.
Jakub Bagiński przekazał, że zatrzymana został jeden z pensjonariuszy. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy mógł on się przyczynić do wybuchu pożaru.
Pozostali ewakuowani, rozlokowani w sąsiednich budynkach, są bezpieczni. Po zakończeniu akcji strażacy zdecydują, czy powrócą oni do DPS-u, którego konstrukcja nie została naruszona. Jest jednak duże zadymienie i być może będą musieli poczekać.

Radio Szczecin