Były minister rolnictwa Wojciech Mojzesowicz uważa, że decyzja o wprowadzeniu embarga na polskie warzywa była polityczna. Od dziś, po niemal 50 dniach obowiązywania, nasze warzywa można już wwozić do Rosji.
Poseł Mojzesowicz, który był gościem Sygnałów Dnia, twierdzi, że embargo było częścią rosyjskiej polityki, zmierzającej do odbudowy własnej produkcji warzyw. Przypomniał, że w Polsce silne jest rolnictwo indywidualne. To głównie pojedynczy rolnicy uprawiają owoce i warzywa, ponieważ jest to bardzo ciężka praca. Rosja tymczasem dopiero odbudowuje swoje rolnictwo indywidualne. Według byłego ministra rolnictwa, brak warzyw z Polski spowodował ich wzrost ich cen w Rosji. Tłumaczono to faktem, że produkty z Polski są złej jakości. Tymczasem na wstrzymaniu importu zyskali rosyjscy producenci.
Zdaniem posła PJN, trudno mówić o reeksporcie polskich produktów, co zarzucała nam Rosja. Według byłego ministra, jest to na pewno niemożliwe w przypadku owoców i warzyw, gdzie Polska jest samowystarczalna. W jego opinii, mógł on nastąpić tam, gdzie Polsce czegoś brakowało - na przykład w przypadku żywca wieprzowego. Poseł wskazał, że nasz żywiec wystarcza zaledwie na 70 procent zapotrzebowania polskiego rynku, a mimo to jest on eksportowany.
Poseł Mojzesowicz wskazał też, że trudne relacje gospodarcze z Rosją mamy także wtedy gdy nasze stosunki polityczne są korzystne.
Zdaniem posła PJN, trudno mówić o reeksporcie polskich produktów, co zarzucała nam Rosja. Według byłego ministra, jest to na pewno niemożliwe w przypadku owoców i warzyw, gdzie Polska jest samowystarczalna. W jego opinii, mógł on nastąpić tam, gdzie Polsce czegoś brakowało - na przykład w przypadku żywca wieprzowego. Poseł wskazał, że nasz żywiec wystarcza zaledwie na 70 procent zapotrzebowania polskiego rynku, a mimo to jest on eksportowany.
Poseł Mojzesowicz wskazał też, że trudne relacje gospodarcze z Rosją mamy także wtedy gdy nasze stosunki polityczne są korzystne.

Radio Szczecin