Do gniazda os i szerszeni nie przyjadą już strażacy. Latem mają pełne ręce roboty przy pożarach. Zgodnie z zarządzeniem komendanta głównego straży pożarnej, teraz, żeby usunąć natrętne i niebezpieczne owady, trzeba zapłacić prywatnej firmie.
Do tej pory wystarczyło zadzwonić do strażaków. Jednak takich zgłoszeń było nawet 100 miesięcznie. Dwa lata temu zmieniły się przepisy.
- Zaczęliśmy je właściwie interpretować dopiero teraz, mając na uwadze przede wszystkim to, że latem wybucha więcej pożarów - mówi starszy kapitan Bogusław Mozgała z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie. - Jeżeli otrzymaliśmy zgłoszenie do pożaru, a w tym czasie nasi ludzie zajmowali się usuwaniem gniazd, to musieliśmy ściągać samochód z innej jednostki. Wtedy czas dojazdu się wydłużał.
Gdy zadzwonimy z prośbą, by usunąć gniazdo os ze strychu, strażacy odpowiedzą, że nie musimy przebywać w tym miejscu, bo na strychu zwykle się nie mieszka. - Można więc zejść na dół i wezwać firmę - tłumaczy Mozgała.
Prywatna firma usunie owady za 100 do 300 zł.
- Zaczęliśmy je właściwie interpretować dopiero teraz, mając na uwadze przede wszystkim to, że latem wybucha więcej pożarów - mówi starszy kapitan Bogusław Mozgała z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie. - Jeżeli otrzymaliśmy zgłoszenie do pożaru, a w tym czasie nasi ludzie zajmowali się usuwaniem gniazd, to musieliśmy ściągać samochód z innej jednostki. Wtedy czas dojazdu się wydłużał.
Gdy zadzwonimy z prośbą, by usunąć gniazdo os ze strychu, strażacy odpowiedzą, że nie musimy przebywać w tym miejscu, bo na strychu zwykle się nie mieszka. - Można więc zejść na dół i wezwać firmę - tłumaczy Mozgała.
Prywatna firma usunie owady za 100 do 300 zł.

Radio Szczecin