Szczeciński sąd zawiesił eksmisję chorej psychicznie kobiety i jej krewnych. Oznacza to, że na razie rodzina z dwójką dzieci nie trafi na bruk.
To wygrana bitwa, ale nie koniec wojny. Tak członkowie rodziny, którym grozi eksmisja z mieszkania komentują czwartkową decyzją sądu.
Komornik z Sochaczewa zamierza pozbawić prawa do lokalu chorą psychicznie kobietę, a także jej męża i dwie córki. Eksmisja miała się odbyć w czwartek o 11. Sąd odroczył ją do wtorku. Rodzina złożyła w sądzie kolejne dokumenty, licząc na to, że termin egzekucji uda się przesunąć na jeszcze później.
Pani Beata, która uważa, że straciła mieszkanie w wyniku oszustwa mówi, że nadal nie może spać spokojnie. Wciąż obawia się, że może stracić dach nad głową. - W razie czego przeprowadzę się do dobrego znajomego. Większość rzeczy mam spakowane - mówi pani Beata.
Mąż kobiety - pan Ireneusz mówi, że tylko dzisiejsza decyzja sądu uratowała jego rodzinę przed wyrzuceniem na bruk. - Gdyby doszło do eksmisji, nie mielibyśmy wielkich szans. Ktoś wymieniłby zamki zgodnie z wyrokiem - podkreśla pan Ireneusz.
Kobieta zapewnia, że padła ofiarą wyłudzenia. Pani Beata tłumaczy, że nie chciała sprzedawać mieszkania, a jedynie pożyczyć pieniądze. Okazało się jednak, że podpisała się pod dokumentem upoważniającym obcą osobę do sprzedaży lokalu. W efekcie ma on zostać zlicytowany za długi, które zaciągnął ktoś inny. Sprawę bada prokuratura.
Komornik z Sochaczewa zamierza pozbawić prawa do lokalu chorą psychicznie kobietę, a także jej męża i dwie córki. Eksmisja miała się odbyć w czwartek o 11. Sąd odroczył ją do wtorku. Rodzina złożyła w sądzie kolejne dokumenty, licząc na to, że termin egzekucji uda się przesunąć na jeszcze później.
Pani Beata, która uważa, że straciła mieszkanie w wyniku oszustwa mówi, że nadal nie może spać spokojnie. Wciąż obawia się, że może stracić dach nad głową. - W razie czego przeprowadzę się do dobrego znajomego. Większość rzeczy mam spakowane - mówi pani Beata.
Mąż kobiety - pan Ireneusz mówi, że tylko dzisiejsza decyzja sądu uratowała jego rodzinę przed wyrzuceniem na bruk. - Gdyby doszło do eksmisji, nie mielibyśmy wielkich szans. Ktoś wymieniłby zamki zgodnie z wyrokiem - podkreśla pan Ireneusz.
Kobieta zapewnia, że padła ofiarą wyłudzenia. Pani Beata tłumaczy, że nie chciała sprzedawać mieszkania, a jedynie pożyczyć pieniądze. Okazało się jednak, że podpisała się pod dokumentem upoważniającym obcą osobę do sprzedaży lokalu. W efekcie ma on zostać zlicytowany za długi, które zaciągnął ktoś inny. Sprawę bada prokuratura.

Radio Szczecin