Były poseł PO ze Szczecina Michał Marcinkiewicz został szefem gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Do tej pory 30-letni Marcinkiewicz był konsulem w polskiej ambasadzie w Finlandii.
Marcinkiewicz w rozmowie z naszym reporterem zapewnił, że jest przygotowany do objęcia nowej funkcji.
- Wydaje mi się, że posiadam pewne doświadczenie w kwestiach zarówno politycznych, jak i urzędowych. Ostatnie lata pracy w placówce zagranicznej także dały mi bardzo dużo doświadczenia. Wydaje mi się, że nie mam powodów do obaw - podsumował Marcinkiewicz.
Były konsul karierę zaczynał w młodzieżówce Platformy Obywatelskiej. Jako bliski współpracownik europosła i ówczesnego szefa szczecińskiej PO Sławomira Nitrasa szybko dostał się do Sejmu.
Po tym jak zaliczył falstart w kolejnej kampanii wyborczej i za wcześnie wywiesił plakaty, władze partii skreśliły go z listy.
Następnie został konsulem, co wywołało polityczną burzę. Opozycja zarzucała, że za nominacją tak młodego polityka stoją partyjne układy. Michał Marcinkiewicz w Helsinkach pracował półtora roku. Teraz przenosi się do Warszawy.
Oprócz Marcinkiewicza w gabinecie politycznym Radosława Sikorskiego pracują dwie osoby, ich zadaniem jest organizacja pracy ministra. W komunikacie resortu spraw zagranicznych ze stycznia czytamy, że średnie wynagrodzenie w 2013 roku w gabinecie politycznym tego ministerstwa wynosiło około siedmiu tysięcy złotych brutto, czyli niecałe pięć tysięcy złotych netto.
- Wydaje mi się, że posiadam pewne doświadczenie w kwestiach zarówno politycznych, jak i urzędowych. Ostatnie lata pracy w placówce zagranicznej także dały mi bardzo dużo doświadczenia. Wydaje mi się, że nie mam powodów do obaw - podsumował Marcinkiewicz.
Były konsul karierę zaczynał w młodzieżówce Platformy Obywatelskiej. Jako bliski współpracownik europosła i ówczesnego szefa szczecińskiej PO Sławomira Nitrasa szybko dostał się do Sejmu.
Po tym jak zaliczył falstart w kolejnej kampanii wyborczej i za wcześnie wywiesił plakaty, władze partii skreśliły go z listy.
Następnie został konsulem, co wywołało polityczną burzę. Opozycja zarzucała, że za nominacją tak młodego polityka stoją partyjne układy. Michał Marcinkiewicz w Helsinkach pracował półtora roku. Teraz przenosi się do Warszawy.
Oprócz Marcinkiewicza w gabinecie politycznym Radosława Sikorskiego pracują dwie osoby, ich zadaniem jest organizacja pracy ministra. W komunikacie resortu spraw zagranicznych ze stycznia czytamy, że średnie wynagrodzenie w 2013 roku w gabinecie politycznym tego ministerstwa wynosiło około siedmiu tysięcy złotych brutto, czyli niecałe pięć tysięcy złotych netto.

Radio Szczecin