Ponad 3 mln zł za przejazd na czerwonym świetle zapłacili w minionym roku szczecińscy kierowcy - tak wynika z danych policji i straży miejskiej w Szczecinie. Łącznie mandaty zapłaciło osiem tysięcy osób. To kilkaset więcej niż dwa lata temu.
Jak przyznaje Anna Gaweł ze szczecińskiej drogówki, skala jest ogromna, ale nie świadczy o tym, że coraz więcej kierowców ignoruje sygnalizację świetlną.
- Po prostu policja częściej wykorzystuje nagrania z monitoringu. Funkcjonariusze obserwują skrzyżowania. Gdy zauważą kierowcę, który nie zastosował się do przepisów, informują znajdujący się w pobliżu patrol. Policjanci zatrzymują taki pojazd i rozliczają jego kierowcę - mówi Gaweł.
"Wielki Brat" patrzy, a kierowcy tłumaczą się. - Zmiany świateł są coraz krótsze i nie ma przerw. Może więc zdarzyć się, że ktoś przejedzie na czerwonym. Wtedy może dojść do nieszczęścia.
W Szczecinie działa 38 kamer miejskich i jeden trafipaks, który łapie kierowców łamiących przepisy na dwóch skrzyżowaniach: przy alei Wojska Polskiego i Królowej Korony Polskiej oraz alei Piastów i ulicy Ku Słońcu.
Za przejazd na czerwonym świetle grozi mandat od 300 do 500 złotych i sześć punktów karnych.
- Po prostu policja częściej wykorzystuje nagrania z monitoringu. Funkcjonariusze obserwują skrzyżowania. Gdy zauważą kierowcę, który nie zastosował się do przepisów, informują znajdujący się w pobliżu patrol. Policjanci zatrzymują taki pojazd i rozliczają jego kierowcę - mówi Gaweł.
"Wielki Brat" patrzy, a kierowcy tłumaczą się. - Zmiany świateł są coraz krótsze i nie ma przerw. Może więc zdarzyć się, że ktoś przejedzie na czerwonym. Wtedy może dojść do nieszczęścia.
W Szczecinie działa 38 kamer miejskich i jeden trafipaks, który łapie kierowców łamiących przepisy na dwóch skrzyżowaniach: przy alei Wojska Polskiego i Królowej Korony Polskiej oraz alei Piastów i ulicy Ku Słońcu.
Za przejazd na czerwonym świetle grozi mandat od 300 do 500 złotych i sześć punktów karnych.

Radio Szczecin