Potrzebujący ze Szczecina każdego roku nie odbierają z barów mlecznych średnio 20 tysięcy bezpłatnych posiłków, które przyznał im Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.
- Dla mnie to szok, że ktoś dostaje i nie wykorzystuje. Różni są ludzie, ale po co w takim razie proszą o te obiady? - to pozostaje zagadką dla większości klientów barów mlecznych.
Niektórzy jednak szukają odpowiedzi. - Może oddają i zamieniają na coś innego? - zastanawiają się.
- Nie ma takiej możliwości - odpowiada pracownica jednego z barów. - Bon jest określony na konsumpcję.
- W grę nie wchodzi też sprzedaż obiadu, bo jadłodajnie wydają posiłki na podstawie imiennej listy uprawnionych - tłumaczy rzecznik szczecińskiego MOPR-u Maciej Homis. - Część tych posiłków faktycznie jest nieodbieranych. Czasami takie osoby są w stanie same coś przygotować do jedzenia, czasami zapominają o zamówionych bezpłatnych posiłkach. Znajdują dorywcze zatrudnienie, a posiłki są wydawane w konkretnych godzinach.
MOPR dostaje informacje, kto nie odbiera obiadów. Wtedy sprawdza, co jest tego przyczyną.
W ubiegłym roku MOPR w Szczecinie przyznał prawie 240 tysięcy obiadów, jadłodajnie wydały o 27 tysięcy posiłków mniej.
Niektórzy jednak szukają odpowiedzi. - Może oddają i zamieniają na coś innego? - zastanawiają się.
- Nie ma takiej możliwości - odpowiada pracownica jednego z barów. - Bon jest określony na konsumpcję.
- W grę nie wchodzi też sprzedaż obiadu, bo jadłodajnie wydają posiłki na podstawie imiennej listy uprawnionych - tłumaczy rzecznik szczecińskiego MOPR-u Maciej Homis. - Część tych posiłków faktycznie jest nieodbieranych. Czasami takie osoby są w stanie same coś przygotować do jedzenia, czasami zapominają o zamówionych bezpłatnych posiłkach. Znajdują dorywcze zatrudnienie, a posiłki są wydawane w konkretnych godzinach.
MOPR dostaje informacje, kto nie odbiera obiadów. Wtedy sprawdza, co jest tego przyczyną.
W ubiegłym roku MOPR w Szczecinie przyznał prawie 240 tysięcy obiadów, jadłodajnie wydały o 27 tysięcy posiłków mniej.

Radio Szczecin