Pomoże odśnieżyć, załatwi zimowe buty dla syna sąsiada, przygarnie bezpańskiego psa. Tak niedowidzący pan Jacek Nowakowski na co dzień pomaga mieszkańcom Kościna pod Szczecinem.
Teraz "Ślepy Jacek", jak mówią o nim przyjaciele i on sam, chce ułatwić innym niedowidzącym poruszanie się po urzędach i przychodniach w powiecie polickim. W internetowym konkursie walczy o dofinansowanie zakupu naklejek na drzwi, które będą wskazywać takim ludziom, gdzie jest klamka. W pomaganiu innym panu Jackowi pomaga sołtys Dołuj Jowita Woziwodzka.
- To było tak, że wchodziłem i myślałem, że od razu trafię w klamkę. Głową i kolanem uderzyłem w drzwi. Kobieta mnie pyta dlaczego tak hałasuję. Kiedy poszedłem do urzędu gminy okazało się, że wszędzie są białe drzwi i klamki. Ludzie, którzy widzą tak źle jak ja, to im się wszystko zlewa. Moja kochana Jowita powiedziała mi, że coś jest dla ślepych - opowiada pan Jacek.
- Od tylu lat mendził mi o tych klamkach, "zróbmy coś i nagłośnijmy ten problem" - wspomina Jowita Woziwodzka.
- To nie jest drogie - dodaje pan Jacek. - Jedna naklejka kosztuje 1,3 zł i jeśli udałoby się wyprodukować 20 tysięcy, to byłyby prawie we wszystkich urzędach, w ośrodkach zdrowia, żeby każdy, kto bardzo źle widzi, zobaczył je.
Na projekt "Gdzie jest klamka" można zagłosować na stronie jestemlepszy.szansadlaniewidomych.org. Czas jest do końca listopada. Na razie pomysł pana Jacka jest na siódmym miejscu. Finansowanie wygrywają dwa pierwsze projekty.
Jacek Nowakowski ma stwierdzone 96 proc. utraty wzroku. W wieku 14 lat próbował rozbroić niewypał znaleziony w lesie. Pocisk wybuchł i uszkodził mu twarz oraz oczy.
- To było tak, że wchodziłem i myślałem, że od razu trafię w klamkę. Głową i kolanem uderzyłem w drzwi. Kobieta mnie pyta dlaczego tak hałasuję. Kiedy poszedłem do urzędu gminy okazało się, że wszędzie są białe drzwi i klamki. Ludzie, którzy widzą tak źle jak ja, to im się wszystko zlewa. Moja kochana Jowita powiedziała mi, że coś jest dla ślepych - opowiada pan Jacek.
- Od tylu lat mendził mi o tych klamkach, "zróbmy coś i nagłośnijmy ten problem" - wspomina Jowita Woziwodzka.
- To nie jest drogie - dodaje pan Jacek. - Jedna naklejka kosztuje 1,3 zł i jeśli udałoby się wyprodukować 20 tysięcy, to byłyby prawie we wszystkich urzędach, w ośrodkach zdrowia, żeby każdy, kto bardzo źle widzi, zobaczył je.
Na projekt "Gdzie jest klamka" można zagłosować na stronie jestemlepszy.szansadlaniewidomych.org. Czas jest do końca listopada. Na razie pomysł pana Jacka jest na siódmym miejscu. Finansowanie wygrywają dwa pierwsze projekty.
Jacek Nowakowski ma stwierdzone 96 proc. utraty wzroku. W wieku 14 lat próbował rozbroić niewypał znaleziony w lesie. Pocisk wybuchł i uszkodził mu twarz oraz oczy.

Radio Szczecin