To dla nas bolesna wiadomość i bolesne doświadczenie - tak Sławomir Zyga, rzecznik archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, komentuje doniesienia "Gazety Wyborczej".
- Na pewno nie zamiataliśmy tego problemu pod dywan - zapewnia ks. Sławomir Zyga. - Normalny proces kanoniczny toczy się przed sądem biskupim, żeby sprawę wyjaśnić do końca. Żaden z poprzednich biskupów też się przed tym nie uchylał.
- Nie wierzę, by ks. Andrzej molestował wychowanków, jestem zaskoczona całą sprawą - przyznaje księgowa, która od 14 lat pracuje w Ognisku św. Brata Alberta w Szczecinie. - Znałam go z zupełnie innej strony.
Obecny dyrektor ogniska ks. Roman Kuchmistrz przyznaje, że od kilku lat w ośrodku plotkowano na temat ks. Andrzeja. - Nie wiem, czy to prawda. Obawiam się jednak, jak na to wszystko zareagują moi wychowankowie - dodaje Kuchmistrz. - Jak oni to przyjmą i jak się będą czuli, bo to jest dla nich dom. Podejmujemy różne tematy, ale ten będzie chyba jednym z najcięższych.
Dziś rano prokuratura "Szczecin-Zachód" zajęła się sprawą rzekomego molestowania wychowanków przez ks. Andrzeja. - W Ognisku Brata Alberta mogło dojść do popełnienia przestępstw na szkodę osób małoletnich - uważa Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. - W pierwszej kolejności przesłuchiwane będą osoby pokrzywdzone, ale przestępstwa mogły ulec przedawnieniu.
Wojciechowicz dodaje, że "w zależności od tego co powiedzą osoby pokrzywdzone, będzie możliwa kwalifikacja prawna tych czynów".

Radio Szczecin
